NIE CHCEMY BYĆ TARCZĄ USA!

15 października 2007 r., kilka minut po godzinie 15:00 przy pomniku Starego Marycha w Poznaniu rozpoczęła się pikieta przeciwników umieszczenia w Polsce amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej. Wiec został zorganizowany przez Poznańską Koalicję Antywojenną i Federację Anarchistyczną i był częścią ogólnopolskiej kampanii nt. tarczy "antyrakietowej" (www.tarcza.org).

W pikiecie wzięło udział około trzydziestu osób związanych z poznańskim środowiskiem antymilitarnym, którzy rozdawali ulotki, zbierali podpisy przechodniów pod listem do Prezydenta RP. Odczytano treść ulotki przez megafon, kilkadziesiąt przechodniów zainteresowanych tematem podpisało się pod petycjami.

Organizatorzy pikiety podkreślali, iż decyzja o ulokowaniu w Polsce bazy amerykańskiej jest oderwana od opinii społeczeństwa, które w większości sprzeciwia się jej budowie, tak samo jak było przeciwne udziałowi wojsk RP w interwencji irackiej. Informowano również o tym, że jeśli tarcza zostanie w Polsce wybudowana to właśnie Polska, a nie USA stanie się łatwiejszym celem potencjalnych ataków i taką właśnie politykę "obronną" kraju fundują nam kolejne rządy.

FOTORELACJA NA FOTO ROZBRAT.ORG

OŚWIADCZENIE: NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ PRZEZ RZĄD!

CZWARTA ROCZNICA INWAZJI NA IRAK

20 marca w Poznaniu, jak co roku od czasu rozpoczęcia, przy współudziale polskiego rządu, inwazji na Irak odbyła się demonstracja antywojenna. Na Pl. Wolności mimo wyjątkowo niesprzyjającej aury zebrało się ponad 100 osób. W tym roku podczas protestu podjęte zostały również inne problemy związane z militarystyczną polityką władz polskich.

Podczas wiecu przemówienia wygłosili przedstawiciele poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, koła Zielonych 2004, Stowarzyszenia Lepszy Świat i Stowarzyszenia mieszkańców osiedla Marlewo położonego w sąsiedztwie bazy F-16. Domagano się wycofania polskich wojsk z Iraku i Afganistanu, powszechnego referendum w sprawie lokalizacji w Polsce tarczy antyrakietowej (w tej sprawie zbierane były również podpisy) oraz usunięcia bazy lotniczej F-16 z Poznania. Podkreślono, że militarystyczna polityka władz przyczynia się do zahamowania rozwoju społecznego, miliardy złotych wydawanych na zbrojenia mogłoby zostać przeznaczonych na cele społeczne, a są marnotrawione na zakup nowych, śmiercionośnych zabawek dla generałów. Wzrost militaryzmu idzie w parze z zaostrzaniem polityki represji wewnątrz systemu oraz całkowitym ignorowaniem opinii społeczeństwa. Skandowane były hasła: "F-16 won z Poznania!", "Dość wydatków na zbrojenia!", "Nie dla tarczy antyrakietowej!", "Chcemy chleba, a nie wojen!" itp.

W czasie trwania wiecu rytm do skandowanych haseł wybijała poznańska Samba "Rytmy Oporu", a aktywiści "Jedzenie zamiast bomb" rozdawali bezpłatne wegetariańskie posiłki. Po zakończeniu wiecu, kilkadziesiąt osób przeszło pod konsulat USA przy ul Paderewskiego gdzie zapalono znicze, aby uczcić pamięć setek tysięcy ofiar amerykańskiej polityki imperialnej w Iraku i innych miejscach na całym globie. Podczas postoju pod konsulatem policjanci "asystujący" demonstracji próbowali, z niewiadomych przyczyn, wciągnąć do radiowozu jedną z uczestniczek protestu, wszystko jednak zakończyło się spokojnie, a atmosfere psuł jedynie zacinający deszcz i temperatura ledwie przekraczająca 0 stopni.

FOTORELACJA NA FOTO ROZBRAT.ORG

PROTEST PRZECIW WOJNIE, TARCZY ANTYRAKIETOWEJ i MILITARYZACJI POLITYKI - 20.03.2007 r.

LIST OTWARTY DO PREMIERA RP

20 MARCA - DZIEŃ SPRZECIWU WOBEC MILITARNEJ POLITYKI WŁADZ

POLICJA NA AKCJI JEDZENIE ZAMIAST BOMB

W niedzielę 12 listopada 2006 r. na Dworcu zachodnim w Poznaniu policja zaczepiła aktywistów JZB rozdających, jak co tydzień, darmowe wegańskie posiłki. Po kilku minutach od rozpoczęcia grupa mundurowych zaczęła spisywanie osób wydających ciepłą strawę grupie znajomych i bezdomnych z okolic dworca, którzy co tydzień przychodzą tu by coś zjeść.

Policja zażądała zamknięcia termosów i opuszczenia terenu dworca. Ekipa JZB odmówiła wykonania polecenia, zdezorientowani funkcjonariusze wezwali posiłki, a w tym czasie głodni ludzie przychodzili nadal po ryż i zupę. Po ponad 30 minutowych pertraktacjach, aktywiści opuścili dworzec wraz ze sprzętem i resztą jedzenia. Policja spisywała personalia zarówno aktywistów jak i jedzących.

W związku z tym, że sytuacje takie mogą powtarzać się w przyszłości i kolejne akcje JZB mogą być przerywane przez policję, prosimy o jak najliczniejsze przybywanie, co niedzielę o godz. 16.00 na Dworzec Zachodni.

REPORTAŻ Z GAZETY POZNAŃSKIEJ (JPG)

F16 WON Z POZNANIA!

11 listopada w Poznaniu odbyła się demonstracja przeciwko lokalizacji bazy samolotów F16 w poznańskich Krzesinach, zorganizowana przez Stowarzyszenie mieszkańców osiedla Marlewo, Poznańską Koalicję Antywojenną, Federację Anarchistyczną, Stowarzyszenie "Lepszy świat" oraz Zieloni 2004.

Protest rozpoczął się o godz. 11.00 na osiedlu Marlewo, skąd ok. 300 osób przemaszerowało 5 km. trasą wiodącą przez Poznań-Krzesiny pod bramę główną lotniska w Poznań-Głuszyna. Z okazji przylotu pierwszych 4 samolotów F16, wojsko zorganizowało na lotnisku festyn. Przybywających na niego ludzi witały okrzyki: "Rząd na front", "Poznań dla ludzi, nie dla F16", "F16, nie nad Poznaniem", "Miasto dla mieszkańców, nie dla armii".

Konflikt mieszkańców Marlewa z wojskiem trwa od kilku lat. Zaraz po podjęciu decyzji o lokalizacji bazy F16 w Poznaniu, MON obiecywał, że wszyscy poszkodowani w związku z funkcjonowaniem bazy, szybko i sprawnie otrzymają odszkodowania, tak, aby mogli wyprowadzić się w inne miejsce. Szybko jednak okazało się, że osób takich jest bardzo wiele, a koszty odszkodowań byłby ogromne. Zamiast przyznać się do błędu władze jak zwykle wykazały się sporą dozą buty i arogancji. Zaczęto wytyczać nielogiczne granice stref uciążliwości, tak, że do jednej strefy należały zarówno zabudowania znajdujące się kilkaset metrów od płotu bazy jak i takie, które stoją kilka kilometrów od płyty lotniska. Mieszkańców przedstawiano jako warchołów, którzy chcą wyciągnąć pieniądze od państwa. Wojsko odmówiło wypłaty jakichkolwiek odszkodowań, a mieszkańców odesłano do sądów. Takie sprawy ciągną się latami, a do tej pory wszelkie koszty pokrywać muszą skarżący, a nie są one małe. Wojsko natomiast wydaje pieniądze na adwokatów, którzy mają sprawić, aby ewentualne odszkodowania były jak najmniejsze. Tak właśnie wygląda "państwo prawa".

Współorganizujące demonstrację Poznańska Koalicja Antywojenna i Federacja Anarchistyczna, zwracały uwagę na arogancję władz, militarystyczną politykę pchającą Polskę w kolejne konflikty zbrojne, mimo społecznego sprzeciwu, utajniane procesy decyzyjne, ogromny wzrost wydatków na zbrojenia i idący za tym spadek nakładów na służbę zdrowia i fundusze socjalne.

Zieloni 2004 trzymali transparenty: "Więcej drzew mniej broni", "Parki zamiast baz", Stow. "Lepszy świat": "MON ręce precz od polskich dzieci", "Kupujcie zabawki za swoje pieniądze", "Radek ściemniaczu sam jedź do Iraku", mieszkańcy Marlewa: "Hałas nas zabije", "F16 śmierć dla naszego osiedla" - podobnymi transparentami obwieszona była również droga prowadząca przez osiedle w stronę lotniska.

Sama demonstracja przebiegała w piknikowej atmosferze, rytm do skandowanych haseł wybijała związana ze skłotem "Rozbrat" grupa samby "Rytmy oporu - pękające bębenki".

Po zakończeniu pikiety demonstranci podjęli próbę przedostania się na teren lotniska, jednak teoretycznie otwarty festyn, był otwarty jedynie dla tych, którzy w milczeniu przyjmowali propagandową papkę podawaną przez wojsko. Po ruszeniu w stronę bramy, została ona zamknięta przez uzbrojony i zamaskowany oddział Żandarmerii Wojskowej, a drogę demonstrantom zajechały radiowozy z oddziałami policyjnymi prewencji.

Demonstracja zakończyła się ok. godziny 14.00, okrzykami "Jeszcze tu wrócimy" protestujący pożegnali przedstawicieli państwowego aparatu przemocy. Działania w związku z bazą F16 w Poznaniu na pewno będą kontynuowane.

FOTORELACJA NA FOTO ROZBRAT.ORG

OŚWIADCZENIE

ULOTKA ROZDAWANA PODCZAS PROTESTU

DZIAŁACZKA ANTYWOJENNA UNIEWINNIONA!

Uczestniczka demonstracji antywojennej Katarzyna Jankowska oskarżona o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu (art.52 par 1 pkt.2 KW), została dzisiaj uniewinniona przez poznański sąd.

Podczas rozprawy prowadzonej przez Sąd Rejonowy przesłuchanych zostało trzech świadków - dwóch policjantów i jedna uczestniczka pikiety. Oskarżona nie przyznała się do winy. Odmówiła składania wyjaśnień, a zgodziła się odpowiedzieć jedynie na pytania obrońcy.

Oskarżenie opierało się na twierdzeniu policjantów, jakoby na Katarzynę Jankowską jako przewodniczącą zgromadzeniu wskazali bliżej nieokreśleni demonstranci. Podczas przesłuchania przez obronę nie potrafili jednak powiedzieć, dlaczego w obszernej notatce służbowej, jaką sporządzili po interwencji nie wskazali konkretnych osób, z których ust takie słowa padły.

Jeden z policjantów, wycofał się również z kategorycznego stwierdzenia, które umieścił w notatce służbowej, że Katarzyna Jankowska podczas rozmowy z policjantami sama stwierdziła, że jest organizatorem pikiety. Podczas przesłuchania przed sądem stwierdził, że "jej słowa i zachowanie na to wskazywały".

Przesłuchiwana uczestniczka demonstracji stwierdziła, że o pikiecie dowiedziała się dzień wcześniej od znajomych, nie wie, kto był jej organizatorem, a podczas samej demonstracji nie widziała nikogo, kto by jej przewodniczył.

Analogiczne w treści zeznania złożyła, podczas przesłuchania na policji, inna uczestniczka pikiety, która nie stawiła się w sądzie. Jej zeznanie zostało odczytane przez sędziego i za zgodą obrony odstąpiono od jej ponownego wzywania.

W mowie końcowej mecenas Agnieszka Rybak-Starczak, zwróciła uwagę na niespójności w zeznaniach policyjnych oraz brak jakichkolwiek dowodów na poparcie oskarżenia. Obwiniła również władze miasta o kneblowanie wolności słowa w Poznaniu, wspomniała o innych demonstrantach, którzy stawali przed sądami z podobnymi zarzutami zgodnie z zasadą "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie".

W uzasadnieniu wyroku uniewinniającego sąd stwierdził, że teza o winie oskarżonej nie została poparta żadnymi dowodami, natomiast zeznania policjantów nie były jednoznaczne.

Sprawa była monitorowana przez poznański Anarchistyczny Czarny Krzyż. Była kolejną w cyklu prawno-administracyjnych szykan wymierzonych w nieparlamentarne ruchy społeczne w Poznaniu, po raz kolejny zakończona uniewinnieniem.

ARTYKUŁ WSTĘPNY DOT. SPRAWY

OŚWIADCZENIE

KONSUL ROSYJSKI UCIEKA TYLNYMI DRZWIAMI

W ramach dekady kultury rosyjskiej, z wizytą do Instytutu Filologii Rosyjskiej UAM w Poznaniu przybył Konsul Generalny Federacji Rosyjskiej. Zainteresowanie spotkaniem, ze strony studentów było niewielkie, aby zapewnić publiczność spędzono żaków z innych zajęć obowiązkowych. Licznie na spotkanie stawiła się za to grupa uczestników Poznańskiej Koalicji Antywojennej/Komitetu Wolny Kaukaz.

Po przedstawieniu "szanownego" gościa zamiast oklasków rozległy się gwizdy, kilkunastu działaczy rozwinęło czeczeńskie flagi. Rozpoczęto skandowanie haseł: WOLNA CZECZENIA!, NORYMBERGA DLA PUTINA!, PRZERWAĆ MILCZENIE - OCALIĆ CZECZENIE!

To wystąpienie uniemożliwiło prowadzenie spotkania, Konsul z niemrawą miną opuścił salę. Aby zachować twarz przed gościem przerzucono go do małej salki komputerowej przy bibliotece wydziałowej, gdzie w asyście garstki studentów, prowadził swoją pogadankę. Niezrażeni tym proczeczeńscy demonstranci postanowili poczekać na niego przy wyjściu. W tym czasie kolportowano na terenie uniwersytetu ulotki. Po dłuższej chwili otworzono drzwi od sali, jednak Konsul nie odważył się wyjść, przez parę minut "czaił" się przy drzwiach, a następnie w asyście pracowników uniwersytetu salwował się ucieczką tylnymi, służbowymi drzwiami przez bibliotekę.

Akcja po raz kolejny pokazała, że w Poznaniu gdziekolwiek pojawi się publicznie przedstawiciel władz rosyjskich, pojawia się tez ludzie, którzy "przypomną" mu o ludobójstwie, jakiego dopuszcza się jego kraj w Czeczeńskiej Republice Iczkerija.

ULOTKA ROZDAWANA PODCZAS PROTESTU


WOJNA W IRAKU...trwa już trzy lata...

Godzina, 16:00 jak co niedzielę na Dworcu Zachodnim w Poznaniu odbyła się akcja Jedzenie Zamiast Bomb. Tym razem miała ona wyjątkowy charakter. Z okazji rocznicy inwazji wojsk koalicji antyterrorystycznej na Irak, razem z FNB odbyła się demonstracja antywojenna z udziałem Poznańskiej Koalicji Antywojennej, Kobiet w Czerni, Federacji Anarchistycznej i dzielnie bębniącej żółto-czarnej samby. Przybyło około pięćdziesiąt osób, które trzymały transparenty z hasłami "Wojna stop", "Nie w moim imieniu", "Wojna w Iraku ...trwa już trzy lata... Jesteśmy przeciw! A TY?", które przedstawiały zdjęcia rannych dzieci irackich i więźniów torturowanych w więzieniu Abu Ghraib. Rozdawano ulotki, których treść odczytano przez megafon. Na zgromadzeniu pojawili się dwaj niezidentyfikowani mężczyźni z transparentem, rozdający ulotki mówiące, iż świat islamski jest dla nas zagrożeniem i powinniśmy go cywilizować (sic!), po małej dyskusji z uczestnikami akcji antywojennej zwinęli transparent. Pod koniec demonstracji pojawił się oddział prewencji policji, po czym większość uczestników demonstracji ze względu na zagrożenie obalenia systemu i spalenia miasta zostało skrupulatnie spisanych.

19 marca 2006 r.


WIĘCEJ ZDJĘĆ NA WWW.FOTO.ROZBRAT.ORG

ULOTKA ROZDAWANA PODCZAS PROTESTU


POZNAŃSKI ANARCHISTA NIEWINNY!

Maciej Hojak przed sądemSąd Grodzki w Poznaniu uniewinnił anarchistę Macieja Hojaka oskarżonego o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu - pikiecie przeciwko okupacji Iraku, jaka odbyła się 20 marca 2004 roku na Placu Wolności w Poznaniu. Ten wyrok to efekt wielomiesięcznej kampanii prowadzonej przez poznańską Federację Anarchistyczną i Anarchistyczny Czarny Krzyż pod hasłem "Dość represji za poglądy!"

Maciej Hojak bronił się sam. W ostatnim słowie domagał się uniewinnienia i zaprzestania represji za poglądy. W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na charakter i sposób organizowania się ruchów antywojennych i antyglobalistycznych. Z założenia nie mają organizatorów, przywódców ani struktur. Działają wykorzystując m.in. takie media jak Internet. Jako uczestnik tych ruchów nie mógł być organizatorem protestu, gdyż kłóciłoby się to z jego przekonaniami. Argumentował, że jeśli rozpatrywać jego działania w kategoriach winy, wówczas każdy kto podczas demonstracji znalazł się na Pl. Wolności w Poznaniu by zaprotestować, jest tak samo winny jak on. Maciej Hojak w swoim przemówieniu, zbulwersowany absurdem całej sytuacji, poprosił o najwyższy wymiar kary jeśli sąd uzna go winnym.

"Od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują przeciwko polityce polskich władz, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. W samym tylko Poznaniu w ostatnich 3 latach dziesiątki działaczy zostało postawionych przed sądem. Władze nigdy nie przyznały, że w istocie rzeczy chodziło o represje skierowane przeciwko osobom mającym odwagę otwarcie krytykować i występować publicznie przeciwko elitom władzy" - czytamy w oświadczeniu Poznańskiej Koalicji Antywojennej i ACK.

Demonstracja 20 marca 2004 roku była jedną z wielu jakie w tym czasie (od lutego 2003 r.) odbywały się w Poznaniu. Na żadnej z nich, mimo braku formalnego zgłoszenia, policja nie interweniowała, a protesty przebiegały w pokojowej atmosferze. Wiadomym jest, że w kwietniu 2004 w Warszawie szykowano szczyt Europejskiego Forum Ekonomicznego. Policja i służby specjalne inwigilowały wówczas działaczy wolnościowych, anarchistycznych i antywojennych. Na demonstracji 20 marca policja pojawiła się z bronią gładkolufową. Te działania miały na celu zastraszenie potencjalnych uczestników antyszczytu w Warszawie. W takim też kontekście należy rozpatrywać działania policji i całą sprawę.

Sąd uznał Macieja Hojaka niewinnym zarzucanych mu czynów, uzasadniając, iż w toku rozpraw nic na to nie wskazało. Po raz kolejny policja pokazała jak marnuje się pieniądze podatników na ciąganie po sądach niewygodnych i "niebezpiecznych" aktywistów. Na szczęście tym razem sąd wykazał się odrobiną zdrowego rozsądku - tak rzadką w jego praktyce...

(KJ)

Poznań, 06.04.2005

OŚWIADCZENIE

30 marca (środa), godz. 12.45, Sąd Grodzki
ul. Młyńska 1 a, Poznań

Pikieta solidarnościowa w obronie Macieja Hojaka. Domagamy się swobody wypowiedzi i zaprzestania represji za poglądy.

Kolejna (trzecia) rozprawa Macieja Hojaka oskarżonego o "przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu", czyli pikiecie przeciwko okupacji Iraku i udziałowi polskich żołnierzy, jaka odbyła się 20 marca 2004 roku w Poznaniu. Na poprzedniej rozprawie 25 stycznia 2005 zeznawali uczestnicy demonstracji oraz policjanci. Z powodu nie stawienia sie jednego z nich, sprawę odroczono do 30 marca 2005, kiedy to został przesłuchany. Również sam oskarżony, który bronił się sam, wygłosił swoje ostanie słowo domagając się uniewinnienia i zaprzestania represji za niewygodne poglady. W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na charakter i sposób organizowania się ruchów antywojennych i antyglobalistycznych, które z założenia nie mają organizatorów, przywódców ani struktur, które działają wykorzystując m.in.Internet. Taka idea jest mu bliska więc nie mógł być orgazizatorem protestu, gdyż kłóci sie to z jego przekonaniami. Zaznaczył także, że jeśli rozpatrywać to w kategoriach winy, wówczas każdy kto tego dnia (data demonstracji) znalazł się na Pl. Wolności w Poznaniu by zaprotestować, jest tak samo winny jak on. Demonstracja 30 marca 2004 roku była jedną z wielu jakie w owym czasie odbywały się w Poznaniu. Na żadnej z nich, mimo braku formalnego zgłoszenia, policja nie interwieniowała, a protesty przebiegały w pokojowej i przyjaznej atmosferze. Wiadomym jest jednak, że w kwietniu 2004 w Warszawie szykowano szczyt Europejskiego Forum Ekonomicznego. Policja i służby specjalne inwigilowały działaczy wolnościowych, anarchistycznych i antywojennych. Na demonstracji 30 marca policja pojawiła się uzbrojona w broń gładkolufową i szukała działaczy. Ta prowokacja miała na celu zastraszenie potencjalnych uczestników antyszczytu w Warszawie. W takim tez kontekście należy rozpatrywać działania policji i toczacą sie sprawę. Maciej Hojak w swoim przemówieniu poprosił o najwyższy wymiar kary jeśli sąd uzna go winnym.

Na 6 kwietnia 2005 o godz. 15.00 sąd zapowiedział ogłoszenie wyroku

DOŚĆ REPRESJI ZA POGLĄDY!

OŚWIADCZENIE

DEMONSTRACJE PRZECIWKO EKSTERMINACJI W CZECZENII I IRAKU

Prezydenci mordercy

W związku z obchodami 60 rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz i wizytą prezydenta Rosji W. Putina, odbyły się liczne protesty. W Krakowie doszło do brutalnej interwencji policji. W Warszawie demonstracja miała miejsce również pod ambasadą USA.

Bezpośrednia przyczyną zaplanowanych protestów było łamanie praw człowieka w Czeczenii. Manifestacje odbyły się w najpierw w Białymstoku, a potem w Poznaniu, gdzie legalna demonstracja przeciwko wojnie w Czeczenii odbyła się po raz pierwszy od kilku lat. Był to rezultat wyroku sądu stwierdzające nielegalnych charakter dotychczasowy zakazów demonstracji wydawanych przez poznański magistrat Komitetowi Wolny Kaukaz. Przed konsulatem Rosyjskim w Poznaniu demonstrowało 25 stycznia około 50 osób związanych z Komitetem i Poznańską Koalicją Antywojenną. Natomiast 27 stycznia kilkudziesięcioosobowe grupy manifestowały w Warszawie pod ambasadami USA (protestowano przeciwko wizycie w Oświęcimiu Dicka Cheneya, wiceprezydenta USA) i Federacji Rosyjskiej. Brali w nich udział działacze: Amnesty International, Inicjatywy Stop Wojnie, Komitetu Wolny Kaukaz, Federacji Anarchistycznej, Nowej Lewicy, Czerwonego Kolektywu-Lewicowej Alternatywy, FMUP, Zielonych 2004, a także przedstawiciele innych organizacji.

Pod budynkiem ambasady rosyjskiej zapalono znicze. Miały one symbolizować ofiary wojny prowadzonej przez administrację Władimira Putina w Czeczenii. Manifestanci skandowali: "Putin morderca", "Wolna Czeczenia", "Putin ma krew na rękach". Pod ambasadą amerykańską uczestnicy manifestacji wznosili okrzyki: "Faludża-Warszawa wspólna sprawa" i "Wycofać wojska z Iraku". Na transparentach widniały hasła sprzeciwu wobec udziału Cheneya w uroczystościach ku czci ofiar obozu zagłady Auschwitz. Mówcy podkreślali odpowiedzialność wiceprezydenta USA za śmierć ponad 100 tysięcy irackich cywilów.

Pikietę przed konsulatem rosyjskim w Gdańsku w dniu 27 stycznia zorganizował trójmiejski oddział Komitetu Wolny Kaukaz. W demonstracji udział wzięło około 50 osób. Po zakończeniu pikiety uczestnicy przemaszerowali do centrum miasta, skandując hasła wolności dla Kaukazu oraz rozdając przygotowane przez anarchistów biuletyny opisujące przypadki łamania praw człowieka w Czeczenii.

Największa ponad 100 osobowa demonstracja odbyła się w Krakowie. Protest spotkał się z brutalną interwencja policji, po której Komitet Wolny Kaukaz zażądał dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji Ryszarda Kalisza. Doszło do pobicia przez funkcjonariuszy kilkoro uczestników demonstracji oraz bezprawnego zatrzymania ponad 30 osób. "Prawo do wolności zgromadzeń i swobodnego wyrażania poglądów to fundament demokracji. Bezprawne aresztowanie ludzi, którzy w sposób pokojowy wyrażali swoje poglądy, to zamach na demokrację. Jeśli Polska jest państwem prawa, to minister Kalisz, któremu jak widać pomyliły się epoki, musi odejść, a wszystkie osoby odpowiedzialne za pacyfikację manifestacji w Krakowie powinny trafić za swym kolegą z resortu Zbigniewem Sobotką na ławę oskarżonych" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez Komitet Wolny Kaukaz.

Działacze Komitetu Wolny Kaukaz podkreślają, że policja, próbując uzasadniać swe działania, powołuje się na pochodzący z okresu stanu wojennego przepis o nielegalnych zgromadzeniach. Komitet zwraca też uwagę, że demonstrantów przetrzymano w areszcie przez ponad dobę, bez postawienia zarzutów, co jest równoznaczne ze złamaniem prawa. Manifestantów bez postawienia zarzutów przetrzymywano przez całą noc - ewidentnie po to, by transparenty domagające się zakończenia ludobójstwa w Czeczenii nie psuły dobrego humoru odwiedzającemu Polskę Putinowi - tłumaczą całą sytuację działacze Komitetu Wolny Kaukaz.

Działacze antywojenni przypominają również, że podobna sytuacja do tej w Krakowie miała miejsce 3 lata temu w Poznaniu. Wówczas to policja zatrzymała bezprawnie 40 uczestników antyputinowskiej demonstracji w Poznaniu (wcześniej władze wydały zakaz demonstracji). Bezprawnie zatrzymani zwrócili się do sądu z wnioskiem o odszkodowanie, ponieważ w Polsce nie wolno zatrzymać uczestnika lub uczestniczki demonstracji, jeśli posiadają oni przy sobie dowód osobisty lub inny dokument potwierdzający tożsamość. Przestępstwo policjantów i wydających im polecenia urzędników ma charakter recydywy - konkludują działacze Komitetu Wolny Kaukaz.

Zatrzymani uczestnicy krakowskiej manifestacji zostali zwolnieni z aresztu nocą z 27 na 28 stycznia, czyli ponad dobę od zatrzymania. Tylko niektórym osobom postawiono zarzuty; większość przesłuchano jako świadków. Policja postawiła zarzuty ośmiu osobom, między innymi o: czynną napaść na funkcjonariusza, lżenie funkcjonariusza, utrudnianie prowadzenia czynności służbowych oraz przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu.

Zatrzymani demonstranci skarżyli się na poniżające traktowanie ich ze strony funkcjonariuszy: przymusowe fotografowanie, rewizje osobiste przy udziale funkcjonariuszy przeciwnej płci, odmowę wody i posiłku, zastraszanie i nieudzielanie informacji. Protesty przeciwko działaniom policji wystosowały także: Federacja Anarchistyczna, Czerwony Kolektyw-Lewicowa Alternatywa, Ogólnopolski Związek Bezrobotnych i Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza. "Uważamy, że zatrzymanie tych osób przebiegało w niezwykle brutalny sposób, z naruszeniem godności osobistej poszczególnych protestujących. Nie chcemy i z moralnego obowiązku nie możemy być głusi na ludobójstwo mające miejsce na Kaukazie. Naszym zdaniem niedopuszczalne jest to, aby w demokratycznym kraju, doświadczonym przez totalitarne reżimy, zatrzymywało się i brutalnie traktowało demonstrantów domagających się przestrzegania praw człowieka. Wyrażamy swój sprzeciw, a zarazem niepokój, wobec podobnych działań" - czytamy we wspólnym liście tych organizacji, przesłanym do władz miasta Krakowa oraz krakowskiej policji i prokuratury.

Wydarzenia krakowskie dowodzą, że antydemokratyczne postępowanie władz wobec grup anarchistycznych, lewicowych i antywojennych, a także związków zawodowych trwa. W poprzednim numerze Nowego Robotnika opublikowaliśmy obszerny raport opisujący szereg przykładów łamania prawa do swobody zgromadzeń i wolności słowa w Polsce, do jakich doszło w ostatnich 3-4 latach. Przed sądami toczą się sprawy przeciwko kilkudziesięciu działaczom politycznym, społeczny i związkowych.

(JU)

13 stycznia 2004 Przeciwko wojnie w Czeczenii ! W obronie wolności zgromadzeń ! W Sądzie Grodzkim odbyła się kolejna rozprawa grupy osób oskarżonych o udział w nielegalnym zgromadzeniu. Chodzi o demonstrację przeciwko wojnie w Czeczenii jaka miała miejsce na poznańskim Porcie Lotniczym Ławica w sierpniu 2004 Przed rozprawą odbyła się pikieta protestacyjna pod hasłem "DOŚĆ REPRESJI ZA POGLĄDY".

OŚWIADCZENIE

RADIO OBYWATELSKIE - RELACJA

21.12.2004 r. w Poznaniu odbyła się pierwsza rozprawa związana z organizacją 20 marca 2004 r. w Poznaniu demonstracji przeciwko okupacji Iraku i udziałowi polskich żołnierzy.
foto: Maciej MosurPrzed rozprawą, przed budynkiem sądu przy ul. Młyńskiej w Poznaniu, pojawiła się kilkunastoosobowa grupa pikietujących z transparentem protestującym przeciwko łamaniu prawa do wolności słowa i zgromadzeń.
Na ławie oskarżonych zasiadła jedna osoba, uznana przez policję za organizatora demonstracji. Nie przyznała się do winy.

Przesłuchano dwóch świadków. Jeden świadek nie stawił się - sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy.
Świadkowe mówili o nieformalnym charakterze demonstracji - nie byli w stanie wskazać organizatora akcji, o której dowiedzieli się bądź z internetu, bądź trafili na nią przypadkowo. Zostali spisani przez policję, podobnie jak obwiniony, przed - jak nazwali - demonstracją. Miało w niej uczestniczyć od 50 do 100 osób. W trakcie demonstracji rozdawane były posiłki (grochówka).

Według środowisk solidaryzujących się z obwinionym i zaangażowanych w działania antywojenne postępowanie poznańskiej policji - którego skutkiem jest chociażby dzisiejsza rozprawa - odbiega od standardów oczekiwanych w państwie demokratycznym.

Zarzucają policji brutalność podczas listopadowej poznańskej "Rowerowej Masy Krytycznej", inwigilacje przed kwietniowym Antyszczytem w Warszawie oraz - będącą przyczyną dzisiejszej rozprawy - interwencję na antywojennej demonstracji, na której policja pojawiła się z bronią gładkolufową. 

RELACJE RADIA OBYWATELSKIEGO
Oświadczenie obwinionego o zorganizowanie demonstracji

Komentarz obwinionego o zorganizowanie demonstracji
Komentarz przedstawiciela środowisk solidaryzujących się z obwinionym

OŚWIADCZENIE

W środę 25 sierpnia 2004 r. na poznańskim lotnisku odbyła się pikieta przeciwko wojnie w Czeczenii. Została ona zorganizowana w związku z przyjazdem drużyny piłkarskiej Terek Grozny na mecz rewanżowy z Lechem Poznań. Według wcześniejszych informacji piłkarzom miał towarzyszyć pełniący obowiązki prezydenta Czeczenii Sergiej Abramow, który jak się później okazało nie przyleciał.

Pikieta na lotnisku, w której brało udział ok. 30 osób, rozpoczęła się około godziny jedenastej. W oczekiwaniu na przylot samolotu wznoszono okrzyki "wolność dla Czeczenii", "Putin morderca", "nie wpuszczać Abramowa". Rozwinięto transparent "dość ludobójstwa w Czeczenii. Putin = Stalin'' oraz flagę Czeczenii. Przyniesiono również piłkę z naklejoną trupią czaszką, która miała być rzucona w stronę Sergieja Abramowa. Obok pojawiło się kilka osób z Amnesty International, które trzymały tabliczki z nazwiskami ludzi zaginionych w wyniku wojny na Kaukazie. Akcja wzbudziła zainteresowanie u osób znajdujących się w tym czasie na lotnisku. Policjanci obecni od samego początku pikiety, po krótkiej słownej przepychance ograniczyli się do spisywania protestujących.

Po trzech godzinach oczekiwania na samolot wciąż nie było wiadomo, w jaki sposób piłkarze oraz towarzyszący im dygnitarze opuszczą lotnisko. Po wylądowaniu samolotu, osoby pikietujące oraz zebrani dziennikarze cały czas stali w głównym holu. Sytuacja stawała się coraz bardziej nerwowa, gdyż wszystko wskazywało na to, że oczekiwani "goście" wyjdą jakimś innym wyjściem. W pewnym momencie pojawiła się informacja, że kolumna samochodów wyjedzie przez bramy terminalu towarowego oddalonego o kilkaset metrów od pasażerskiego. Wszyscy niezwłocznie udali się tam, zastanawiając się, czy nie jest to umyślne wprowadzenie w błąd przez policję. Informacja okazała się jednak prawdziwa.

Kiedy grupa pikietująca dochodziła do bramy wyjazdowej z lotniska, nagle pojawiła się kolumna samochodów z autokarem piłkarzy na czele. Wszyscy zaczęli biec w ich kierunku aby zablokować przejazd. Za autokarem, który zdążył wyjechać, jechały trzy samochody oznaczone jako pojazdy dyplomatów, które zostały zablokowane na kilka minut. Jedna osoba rzucając się na maskę pierwszego samochodu, zatrzymała resztę kolumny, która została otoczona przez resztę osób, które rozciągnęły transparent i wznosiły okrzyki "wolna Czeczenia" oraz "mordercy". W tym samym momencie pojawiła się policja i zepchnęła blokujących z drogi, po czym kolumna odjechała. Według późniejszych informacji w samochodzie nie znajdował się Sergiej Abramow, ale na pewno jechał w nim konsul Federacji Rosyjskiej oraz działacze sportowi. Nikt nie został zatrzymany, jedynie dowódca odgrażał się uczestnikom blokady, którzy zostali wcześniej spisani na lotnisku. Uczestnicy pikiety byli później wzywani na przesłuchania do komend policji w charakterze oskarżonych, policja wypytuje również znajomych i rodziny o kwestie zaangażowania w ruch antywojenny. O sprawie będziemy informować na naszej stronie.

Na podstawie indymedia.pl
foto: Aldona FA Szczecin

PRZECIWKO DEPORTACJI AHMEDA AMMARA

Kilkadziesiąt osób protestowało w Poznaniu przeciwko nakazowi opuszczenia Polski zastosowanemu wobec Ahmeda Ammara, pełniącego nieoficjalnie funkcje duchownego muzułmańskiego - imama Wielkopolski.

"Dziś Ammar - jutro ty" , "Wycofać wojska z Iraku zostawić w Polsce Ammara" - pod takimi hasłami protestowali w centrum Poznania członkowie Poznańskiej Koalicji Antywojennej, Federacji Anarchistycznej, Nowej Lewicy.

"Nie może być tak, że na podstawie tajnych dokumentów wydala się z Polski człowieka. Nie można kogoś wywalić z kraju za to, że jest przeciwko polskiej obecności w Iraku. Przeciwko tej obecności jest zdecydowana większość Polaków" - powiedział podczas pikiety Maciej Roszak z Nowej Lewicy.
Według najnowszego sondażu CBOS, 74 proc. ankietowanych nie popiera udziału operacji w Iraku.

Nakaz opuszczenia Polski przez Jemeńczyka wojewoda wydał na wniosek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która w swojej opinii z 10 maja 2004 r. uznała, że dalszy pobyt Ammara stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Do najbliższego poniedziałku ma on opuścić Polskę. Jeżeli Ammar nie wyjedzie w terminie przewidzianym w decyzji wojewody, zostanie wobec niego wszczęta procedura wydaleniowa.

Dnia 24 maja 2004 roku Ahmed Ammar opuścił Polskę...

Na podst: indymedia.org

OŚWIADCZENE

ŚWIATOWY DZIEŃ PROTESTU PRZECIWKO OKUPACJI IRAKU


Fot. Tomasz Kaminski / AG

20 marca 2004 na Placu Wolności w Poznaniu odbył się antywojenny wiec. W niezbyt sprzyjających warunkach pogodowych zgromadziło się ok. 150 osób. Domagano się wycofania obcych wojsk z Iraku oraz zaniechania planów rozmieszczenia amerykańskich baz wojskowych na terenie Polski. W czasie wiecu rozdawano posiłki wegetariańskie w ramach akcji "Jedzenie Zamiast Bomb". Na transparentach można było przeczytać: "Wycofajmy polską armię z Iraku nim znajdziemy się w pociągu do Madrytu", "Nie bazom USA", "Wojnie stop". Tego dnia na całym świecie odbywały się masowe demonstracje negujące politykę militarną USA.

Do Prezydenta i Premiera RP

Przeciwstawiamy się planom rozlokowania amerykańskich baz wojskowych na terytorium Polski. Domagamy się upublicznienia prowadzonych do tej pory negocjacji oraz rzetelnych informacji lub badań na temat skutków istnienia ewentualnych baz. Uważamy, że jakakolwiek decyzja dotycząca rozmieszczenia obcych baz wojskowych na terenie Polski musi być konsultowana z całym społeczeństwem, najlepiej w postaci referendum.

Tekst petycji, pod którą zbierano podpisy

W związku z nieoficjalnymi informacjami pojawiającymi się m.in. w mediach, dotyczącymi ulokowania na terenie Wielkopolski amerykańskich baz wojskowych 30.01.2004 r. wystosowaliśmy do Prezydenta Miasta Poznania, Marszałka Wielkopolski oraz Wojewody Wielkopolskiego listy otwarte, które publikujemy poniżej. W tym dniu na Pl. Wolności w Poznaniu odbyła się akcja pod hasłami "Nie bazom USA!" podczas, której rozdawaliśmy ulotki informacyjne o tym "czym grożą nam bazy USA". Uważamy, że społeczeństwo powinno wziąć bezpośredni udział w procesie podejmowania tak ważnych i mających tak dalekosiężne skutki decyzji. Wieczorem w Teatrze 8 Dnia odbył się wykład Rafała Jakubowskiego "Skutki wejścia Polski do NATO. Czy(m) grozi nam nowa okupacja"

Treść listu do Wojewody Wielkopolskiego:

Szanowny Panie!
W związku z powtarzającymi się doniesieniami prasowymi dotyczącymi powstania amerykańskich baz wojskowych w Polsce, w tym dwóch (Poznań-Krzesiny i Powidz) w województwie wielkopolskim, pragniemy - za Pana pośrednictwem - zwrócić się do rządu RP z zapytaniem:

1. Czy rząd RP rozpatruje możliwość rozlokowania baz amerykańskich na terenie Polski?
2. Czy w sprawie tej prowadzone są rozmowy ze stroną amerykańską?
3. Czy decyzja o rozlokowaniu obcych baz wojskowych na terenie Polski będzie poprzedzona referendum narodowym w związku z rangą takiej decyzji?
4. Czy decyzja o rozlokowaniu obcych baz wojskowych na terenie poszczególnych gmin będzie konsultowana ze wspólnotami lokalnymi? W jakim trybie i kiedy?

Oczekujemy od Pana Wojewody rychłej odpowiedzi na tak sformułowane pytania.

Teść listu do Prezydenta Miasta Poznania i Marszałka Wielkopolski:

Szanowni Panowie!
W związku z powtarzającymi się doniesieniami prasowymi dotyczącymi powstania amerykańskich baz wojskowych w Polsce, w tym dwóch (Poznań-Krzesiny i Powidz) w województwie wielkopolskim, pragniemy zwrócić się do Was - jako przedstawicieli naszego miasta i regionu - z następującymi zapytaniami:

1. Czy rząd RP powiadomił samorząd lokalny (Zarząd Miasta Poznania lub Urząd Marszałkowski) o zamiarze rozlokowania baz amerykańskich na terenie Poznania i Wielkopolski?
2. Jeżeli nie posiadacie żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie, to jakie kroki podjęliście Panowie - jako przedstawiciele samorządów - wobec pojawiających się doniesień prasowych na temat rozlokowania baz amerykańskich na terenie Wielkopolski i Poznania?
3. Czy gdyby doniesienia o powstaniu amerykańskich baz wojskowych na terenie Wielkopolski i Poznania się potwierdziły, zamierzacie Panowie, w tej tak ważnej kwestii, zapytać mieszkańców Wielkopolski i miasta Poznania - w drodze referendum - o ich zdanie?
4. Czy opowiadacie się Panowie - jako Marszałek Wielkopolski i Prezydent Poznania - za rozmieszczeniem obcych, amerykańskich baz wojskowych na terenie Poznania i województwa?

Oczekujemy od Panów klarownych odpowiedzi na tak sformułowane pytania i jednocześnie prosimy o bieżące informowanie nas o wszystkich kwestiach związanych w ewentualnością rozmieszczenia obcych wojsk na terenie Wielkopolski i Poznania.

 

tgtgtttttttttttttttzzttt| główna | zapowiedzi | linki | historia | relacje | kontakt | poradnik - pobór stop |