![]() |
|
![]()
|
Poznań, dnia 29.09.2001 r. 11 września b.r. cały świat obiegły drastyczne zdjęcia płonących budynków World Trade Center i Pentagonu. W wyniku zamachów przeprowadzonych na terenie USA zginęło tysiące ludzi. Ta tragedia momentalnie stała się doskonałą okazją dla cynicznych polityków pokroju Georga W. Busha, do rozpętania szowinistyczno-nacjonalistycznej histerii. Za pełną aprobatą większości państw (kto ośmieli sprzeciwić się tej militarnej potędze) USA postanowiły rozprawić się z każdym przeciwnikiem negującym ich dotychczasową ekonomiczno-kulturowo-militarną hegemonię. Z ustami pełnymi frazesów o "wolności, demokracji i pokoju" Stany Zjednoczone znów szykują się do wojny. Czy rząd
USA ma prawo żądać od nas poparcia w ich ślepej zemście? Czym obywatele
amerykańscy, zasypani pod gruzami WTC, różnią się od niewinnych ofiar
bombardowanego Iraku, spalonych napalmem w Wietnamie, zabijanych i torturowanych
przez dyktatorów na całym świecie, utrzymujących się przy władzy tylko
dzięki poparciu Stanów Zjednoczonych. Nowa wojna ma być prowadzona rzekomo
przeciwko "centrom światowego terroryzmu", jednak G.W. Bush
zapomniał widocznie, że zbombardować musiałby również swój własny kraj,
który to właśnie jest największym ośrodkiem państwowego terroryzmu na
świecie. "Amerykański sen" kosztuje każdego dnia życie milionów
ludzi na całym świecie. USA jest największym dystrybutorem wojen, wyzysku,
społecznej niesprawiedliwości, cierpień i śmierci. Jeśli podejrzenie,
że inicjatorem zamachów na WTC i Pentagon był Osama Bin Laden się potwierdzi,
to abstrahując od politycznych motywów jego postępowania, należy zauważyć
fakt, iż jeszcze do niedawna był on "oczkiem w głowie" C.I.A.,
która szkoliła islamskich fundamentalistów do walki przeciw ZSRR. Rząd
Stanów Zjednoczonych popierał również pakistańskiego dyktatora Gen Zia-ul
Haq w tworzeniu tysiąca religijnych szkół, z których to narodził się zalążek
istniejących Talibów. Jeśli USA
przeprowadzą akcje odwetowe na Afganistan lub inne muzułmańskie kraje,
jak w każdej wojnie, ucierpi głównie ludność cywilna a logika tego ataku
niczym nie będzie się różniła od zamachów w Waszyngtonie i Nowym Yorku. Polskie elity
rządzące z wielką chęcią oferują militarną pomoc swojemu natowskiemu sojusznikowi,
w końcu to nie im przyjdzie ginąć na polach bitew. Od kiedy "wstąpiono"
nas do NATO (nikomu oczywiście nie przyszło na myśl zapytać o zdanie społeczeństwa)
wplątuje się nas już w drugi konflikt wywołany przez imperialną politykę
USA. Pokaz siły, butności i arogancji Stanów Zjednoczonych kosztować będzie
tysiące ofiar a świat stanie się areną kolejnego konfliktu zbrojnego.
Konfliktu, w którym Rząd Polski stanie ramię w ramię z terrorystą George
W. Bushem. Nie chcemy krwi niewinnych ludzi na naszych rękach ! Dlatego
dziś - przyłączając się do Międzynarodowego Dnia Akcji Na Rzecz Pokoju
- krzyczymy: WOJNA WOJNIE !!! ŻADNEJ ZEMSTY !!! Federacja
Anarchistyczna
11
września USA - straszne obrazy w telewizji: walące się budynki grzebią
tysiące ofiar, zrozpaczeni ludzie, szok. Miesiąc później na drugim krańcu
świata - podobne sceny. Nie widzimy ich jednak w telewizji. Dlaczego?
W obu przypadkach giną przecież niewinni ludzie. Z tą różnicą, że ci pierwsi
to obywatele bogatej, uprzywilejowanej Ameryki, ci drudzy to tylko ofiary
"pomyłek" pilotów amerykańskich myśliwców i "wojenna propaganda
Talibów". Czy to nie jest przypadkiem hipokryzja!? Przemoc jest zawsze zła, bez względu na intencje. Osama bin Laden i jego towarzysze twierdzą, że walczą ze złem, które muzułmanom wyrządza Ameryka. Jak to się dzieje, że rządy Talibów spowodowały dotychczas więcej ofiar wśród ludności Afganistanu, niż atak na wieżowce WTC w Nowym Jorku? Dlaczego Osama bin Laden zamiast ograniczyć swój atak do Pentagonu, czy Białego Domu, uderzył w obiekt cywilny, dając tym samym pretekst władzom amerykańskim do inwazji na Afganistan? Biały Dom z kolei twierdzi, iż chce walczyć z terrorystami. Dlaczego zatem przez lata szkolił ich i finansował? Dlaczego wówczas nie skorzystał z możliwości aresztowania Osama bin Ladena oferowanej mu przez rząd Sudanu? I wreszcie dlaczego - inaczej niż wywiady europejskie - Ameryka " nie wiedziała" o grożącym jej ataku? Czy po to by móc się nim "oburzyć" i zastosować "środki nadzwyczajne" także wobec swoich obywateli (cenzura w mediach, uznanie włamań komputerowych za akt terroru, zakaz wspierania organizacji antyglobalizacyjnych). Osama bin Laden wyrządził również "niedźwiedzią przysługę" walczącym o niepodległość Czeczenom, Palestyńczykom, czy Kurdom, dając pretekst do represji, na które opinia światowa przymknie teraz oko zupełnie "bo to przecież terroryści". Putin już dogaduje się z zachodem a Izrael ma wolna rękę w walce z Intifadą. Wojna uderza więc często we własną stronę a rywalizacja z drugą jest najczęściej pretekstem dla wzmocnienia władzy kosztem własnych obywateli. To nie znaczy, iż rezygnuje się z narzucania własnego obłędu ideologicznego (fanatycznego islamizmu) czy układu ekonomicznego (tzw. wolnego rynku) innym krajom - w końcu wojna jest zawsze przedłużeniem polityki. Ostatnio coraz częściej pytano o celowość istnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego, teraz NATO i Ameryka znalazły nareszcie wroga mogącego wypełnić lukę powstałą po upadku ZSRR a co za tym idzie rząd USA będzie mógł odwrócić uwagę od kwestii wewnętrznych (problemy z federalistami i antyglobalistami , czy choćby rozchwianą gospodarką). W obecnej sytuacji rząd amerykański może wskazywać dowolnie wybranych wrogów jako terrorystów winnych zbrodniczego ataku i co gorsza, nie musi nawet przedstawiać jakichkolwiek dowodów. Bez pytania o zgodę ONZ, czy kogokolwiek może także rozpoczynać operacje odwetowe. Przecież nikt nie podważy "racji" takiej potęgi jaką jest USA. To bardzo niebezpieczny precedens, mogący wkrótce otworzyć drogę dalszym procesom poszlakowym z dowodami ukrytymi dla społeczeństwa, któremu pozostaje jedynie wierzyć w prawdziwość zarzutów. Nie bez znaczenia w sprawie afgańskiej jest także kwestia uzbeckiej ropy, którą Amerykanie będą mogli teraz spokojnie transportować ku Oceanowi Indyjskiemu, przez przyjazny Afganistan, z pominięciem Rosji, czy wrogiego Iranu i Iraku. Dla
nas najważniejsza jest nasza sytuacja, szczególnie nadgorliwość władz
w chęci "umierania za Nowy Jork" i wysyłania "naszych chłopców"
na rzeź (o co wcale nikt nas nie prosił nawet). Cała ta wojna to przecież
nie nasza sprawa. Już wówczas gdy Polska przystępowała do NATO podkreślaliśmy,
iż nie zwiększy to naszego bezpieczeństwa a wręcz przeciwnie, wkręci nas
w cudze problemy związane z polityką Zachodu wobec Trzeciego Świata, z
której my nie mamy żadnej korzyści, lecz będziemy za innych ponosić jej
konsekwencje. Dlatego zarówno z przyczyn etycznych, jak i politycznej
pragmatyki uważamy, iż należy w owej wojnie zająć stanowisko czynnie neutralne
(tzn. potępić przemoc i ujawniać fałsz postępowania obu stron, odmawiając
zarazem jakiegokolwiek udziału w tym spektaklu). Są bowiem ważniejsze
problemy, które dotykają nas bardziej realnie niż wojna z telewizora -
rosnąca bieda i bezrobocie jednych, zachłanność i bezkarność innych, państwo
służące wzbogacaniu się elit kosztem obywateli i nie robiące nic dla ich
dobra etc. Ludzie to czują, mało kto dał się wkręcić w palenie świeczek,
czy noszenie żółtych kokardek na znak posłuszeństwa Amerykanom. Podobnie
większość społeczeństwa nie poszła na wybory, co jest jedynie biernym
oporem wobec spektaklu władzy, gdy tym czasem potrzeba naszej czynnej
samoorganizacji dla walki o nasze sprawy, a nie na cudzej wojnie. MILITARYZM
I TERRORYZM TO DWIE STRONY TEJ SAMEJ FAŁSZYWEJ MONETY! Pismo
uliczne Tej
Poznań, dnia 12.04.2002 r. Dzisiaj przed sądem stanie 11 osób, które 15 listopada 2001 r. brały udział w pikiecie przeciwko łamaniu praw człowieka jakie miało miejsce podczas prowadzonych przez armię USA i inne państwa NATO działań zbrojnych na terenie Afganistanu. W wyniku działań wojennych setkom tysięcy uchodźców brakowało podstawowych środków żywnościowych, higienicznych i lekarstw. Zrzuty wojskowych racji przez lotnictwo USA organizacja "Lekarze bez granic" nazwała "propagandowym gestem", gdyż w żaden sposób nie mogły one przyczynić się do poprawy sytuacji ludności cywilnej Afganistanu. Amnesty International w swoich komunikatach z października i listopada 2001 r. donosiła, że bombardowania pociągnęły za sobą ofiary wśród ludności cywilnej; ujawniono fakt stosowania przez armię amerykańską niezwykle niebezpiecznych i zakazanych przez wiele międzynarodowych konwencji bomb rozpryskowych. Jeńcy wojenni traktowani byli wbrew zasadom humanitaryzmu i Trzeciej Konwencji Genewskiej. W tych właśnie okolicznościach, postanowiono zorganizować protest pod placówką konsularną USA przy ul. Paderewskiego w Poznaniu. Był on wyrazem moralnego sprzeciwu wobec wojny, zakłamania i przemocy wspieranej politycznie również przez rząd w Warszawie. Kilkadziesiąt sekund po rozwinięciu transparentów do akcji wkroczyła policja, instruowana przez osoby z nie oznakowanego samochodu. Pod pretekstem tamowania ruchu na chodniku (specjalnie wybrano chodnik po drugiej stronie, gdzie nie ma sklepów, ruch jest mniejszy, a jego szerokość pozwala na swobodne poruszanie się pieszych) policja bezpardonowo zatrzymała uczestników pikiety, a także osoby zupełnie przypadkowe, uniemożliwiając tym samym przeprowadzenie pokojowego protestu i udaremniając próbę poinformowania poznaniaków o dramatycznej sytuacji w Afganistanie. Zatrzymanym postawiono zarzut: "nie opuszczenia zbiegowiska na wezwanie funkcjonariusza policji"- jednak wezwania takiego nie było. Dzisiejszy proces jest częścią represyjnej polityki władz, jaką prowadzą one od dłuższego już czasu wobec protestów społecznych. Coraz częściej łamane są podstawowe prawa do swobody wypowiedzi i wolności zgromadzeń. Możemy jedynie stwierdzić, że kolejne brawurowe akcje policji i mnożące się procesy sądowe, nie zniechęcą nas do głośnego wyrażania przekonań i walki o swoje prawa.
Federacja
Anarchistyczna
Po raz kolejny w przeciągu ostatnich miesięcy w Poznaniu w wyniku interwencji władz i policji zostały naruszone podstawowe wolności obywatelskie. Grupom pokojowo demonstrujących osób odmawia się prawa do wyrażania swoich poglądów i przekonań. Jesteśmy zbulwersowani coraz częstszym łamaniem prawa do swobody wypowiedzi i zgromadzeń. Protestujemy przeciwko takim praktykom władz. 15 listopada 2001 roku w Poznaniu policja zatrzymała grupę 11 demonstrantów protestujących przeciwko łamaniu praw człowieka w Afganistanie, w konsekwencji czego osoby te mają stanąć przed sądem. Demonstracja miała charakter pokojowy. Próba skazania uczestników demonstracji jest formą represji. Wyrażamy swoją solidarność z oskarżonymi. Poznań 10 kwietnia 2002 r.
Stowarzyszenia
Inicjatyw
Sąd
Rejonowy w Poznaniu
Zwracam się
do Wysokiego Sądu w sprawie odbywającego się procesu 11 osób, oskarżanych
przez policję w związku z ich udziałem w proteście przeciwko łamaniu międzynarodowych
konwencji przez wojska USA w Afganistanie. Nasze Stowarzyszenie,
od chwili swego powstania, za główny cel postawiło sobie monitoring przestrzegania
praw człowieka w Polsce. Prawo do pokojowych zgromadzeń i publicznego
wyrażania swoich poglądów jest jednym z podstawowych przysługujących obywatelom
w demokratycznym państwie. Z przykrością musimy stwierdzić, że prawo to
w Poznaniu łamane jest nagminnie. Władze miasta
Poznania i policja prowadzą politykę zastraszania i represji wobec ruchów,
organizacji oraz osób prywatnych, które publicznie prezentują poglądy
niezgodne z oficjalną linią polityczną. O tym, że
było tak również w tym przypadku, mogą świadczyć następujące fakty : - wzmocnione
siły policyjne były obecne w rejonie ul. Paderewskiego już kilkadziesiąt
minut przed rozpoczęciem jakiegokolwiek protestu; - domniemani
uczestnicy protestu byli, bez podania przyczyny, legitymowani a jako,
że nie zachodziły żadne okoliczności podane w Ustawie o Policji, mogące
stanowić podstawę legitymowania, założyć należy, że działania te miały
charakter zastraszający; - działania
policji nastawione były bezpośrednio na konfrontację i rozbicie protestu,
gdyż jeśli nawet zachodziły przyczyny podane we wniosku o ukaranie (co,
naszym zdaniem, zważając na liczbę uczestników i szerokość chodnika w
tamtym miejscu, jest rzeczą wątpliwą ), to bez problemu można było je
usunąć bez posuwania się do tak drastycznych środków jak zatrzymanie; - uczestnictwo
w interwencji funkcjonariuszy policji (?) w nie oznakowanym samochodzie,
z którymi konsultował swe działania dowodzący siłami prewencji . W imieniu Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych "ULICA" proszę aby Wysoki Sąd swym orzeczeniem dał sygnał policji i Władzom miasta Poznania, że metodą konfrontacji i zastraszenia niczego one nie osiągną, a wolność wyrażania swych poglądów jest wartością nadrzędną. Z
poważaniem Damian Kaczmarek
|
|
tgtgtttttttttttttttzzttt| główna | zapowiedzi | linki | historia | relacje | kontakt | poradnik - pobór stop | |
|