NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ PRZEZ RZĄD!

TARCZA ANTYRAKIETOWA NIE CHRONI! TO PO PROSTU SYSTEM RAKIETOWY!
SYSTEMY ANTYRAKIETOWE SĄ BRONIĄ OFENSYWNĄ - NALEŻĄ DO PIERWSZEJ LINII ATAKU!

Rząd Polski po raz kolejny podejmuje decyzje dotyczące bezpieczeństwa kraju (tak jak w przypadku wojny w Iraku) nie licząc się z opinią obywateli. Obecnie chce umieścić na terenie Polski wyrzutnie rakiet, mające chronić USA przed atakiem rakietowym. Czego dotyczy ta propozycja? Jakie mogą być dla Polaków skutki decyzji? Co może zostać przy tej okazji przed nami ukryte? Co możemy zyskać, a co stracić?

Kto potrzebuje tarczy antyrakietowej?
Amerykanie. To im tarcza ma zapewnić bezpieczeństwo, a nie Polakom. W przypadku próby ataku na USA, ich przeciwnicy będą chcieli w pierwszym rzędzie zniszczyć systemy chroniące Amerykę przed atakiem - mamy więc szansę, że kolejna wojna znowu zacznie się "na Westerplatte". Bezpieczeństwa USA chronić będziemy kosztem własnego. Ameryka, prowadząca z pozycji siły politykę światowego żandarma i ekonoma, starannie zapracowała na to, by być zmuszoną bronić się przed atakami z różnych stron. Polska, niezależnie od swojej własnej polityki w kwestii pokoju, stanie się tarczą strzelniczą, w którą trafienie rozpoczynać będzie każdy konflikt militarny. Tarcza Polski nie broni, tylko jej zagraża! Świadczy to o naiwności albo zdradzie rządzących elit - co byłoby gorsze?

Co oznacza utrata suwerenności?
Umieszczenie baz obcych wojsk, nad którymi Polacy nie będą mieli żadnej kontroli, ogranicza suwerenność naszego kraju. Z doświadczenia wieloletniej "współpracy" z ZSRR wiadomo, że po wprowadzeniu się potężnych gości nie będziemy mieli nic do powiedzenia. Ujawnione ostatnio informacje dotyczące potajemnego rozlokowania w PRL broni nuklearnej przez Sowietów to poważne ostrzeżenie. Nie wolno się łudzić co do prostolinijności władz USA (wystarczy przypomnieć nieprawdziwe opowieści o broni masowego rażenia w Iraku) - obywatele Polski nie będą informowani o rzeczywistym zastosowaniu baz i ewentualnych zmianach, nawet gdyby miała pojawić się tam broń nuklearna. Polacy nie będą mieli prawa kontrolować urządzeń i broni dostarczanej do bazy. Będzie ona więc wyjęta spod polskiego prawa, zresztą nie tylko ona... W odróżnieniu od innych obcokrajowców również amerykańscy żołnierze obsługujący bazę, w przypadku popełnienia przestępstwa na terenie Polski, nie będą podlegać polskim sądom, ale amerykańskim. Za to obecność wojsk USA w Polsce ograniczy swobodę naszej polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Kto powinien decydować o naszym bezpieczeństwie?
Sprawa dotyczy bezpieczeństwa nas wszystkich, więc tylko my wszyscy możemy podjąć tak ryzykowną decyzję. Wycofanie się z niej w przyszłości będzie bardzo trudne i prawdopodobnie jej skutki dotyczyć będą dalszych pokoleń. Tak ważnej sprawy nie pozostawiajmy politykom. Ich decyzje, dotyczące włączenia się do irackiej awantury, podjętej wbrew opinii większości Polaków, okazały się przecież wielkim błędem. Przyniosła setki tysięcy ofiar wśród mieszkańców Iraku (wielokrotnie więcej niż Saddam Hussein, zamordował po pierwszej wojnie w Zatoce, gdy został skutecznie rozbrojony) i nie zrealizowała żadnego z zapowiadanych celów. Tym razem nie pozwólmy na to, żeby o tak ważnych sprawach decydował rząd czy prezydent cieszący się niewielkim poparciem społeczeństwa.

Według polskiej instrukcji wojskowej, eksterytorialność polega na nietykalności osoby i mieszkania, zwolnienia od podatków, wyłączeniu spod jurysdykcji miejscowych sądów itp. Są nią objęte także oddziały wojskowe. W razie konfliktów lokalnych ze stacjonującymi jednostkami w danej bazie NIE BĘDZIESZ MIEĆ NIC DO POWIEDZENIA!

NIE CHCEMY BYĆ TARCZĄ USA!

NIE amerykańskiej TARCZY ANTYRAKIETOWEJ !!!
Nie będziemy ŻYWĄ TARCZĄ STRZELNICZĄ!!

www.porozumienie.ir.pl, 10.10.2007

OŚWIADCZENIE OPZZ W SPRAWIE POLITYKI MILITARNEJ RZĄDU POLSKIEGO

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych domaga się:
- wycofania polskich wojsk z Iraku i Afganistanu,
- przeprowadzenia referendum w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce.

Cztery lata temu protestowaliśmy przeciwko udziałowi Polskich Sił Zbrojnych w akcji wojskowej w Iraku. Po latach nawet ówczesny Prezydent RP stwierdził, że zaangażowanie Polski w Iraku wynikało z wprowadzenia w błąd polskich władz. Misja w Iraku miała być krótkotrwała i mieć charakter czysto policyjny. Minęły cztery lata, zginęły dziesiątki tysięcy Irakijczyków i wielu Polaków, a nasze wojska nadal tam stacjonują.

Obecnie Polska zaangażowała się militarnie w wojnę w Afganistanie. Wiele wskazuje na to, iż konflikt będzie się sukcesywnie rozszerzać. Grozi znacznie większymi stratami ludzkimi niż w Iraku.

Zwiększamy wydatki na wojnę w sytuacji, gdy ponad połowa społeczeństwa żyje w ubóstwie. Polacy nie dali zgody na te akcje i ich nie akceptują.

W podobny sposób, za plecami polskiego społeczeństwa i bez konsultacji z NATO i UE, próbuje się stworzyć w Polsce amerykańskie bazy wojskowe i instalacje będące częścią systemu tzw. tarczy antyrakietowej.

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych domaga się, by jakiekolwiek decyzje w tej sprawie były podjęte po szerokiej społecznej dyskusji, po poinformowaniu o wszystkich możliwych zagrożeniach militarnych i terrorystycznych oraz skutkach finansowych dla Polski. W tej dyskusji powinny uczestniczyć wszystkie siły polityczne, a także związki zawodowe i organizacje pozarządowe.

W naszym przekonaniu taka decyzja musi być poprzedzona ogólnonarodowym referendum.

Ogólnopolskie Porozumie Związków Zawodowych
Warszawa, 21 marca 2007 r.


PROTEST PRZECIW WOJNIE, TARCZY ANTYRAKIETOWEJ i MILITARYZACJI POLITYKI - Poznań, 20 marca 2007 r.

20 marca 2007 r. mija czwarta rocznica najazdu na IRAK przez zorganizowaną z inicjatywy USA międzynarodową koalicję, w której biorą udział polskie wojska.

STOP wojnie !!!
Od początku interwencji społeczeństwo polskie, jak i reszta społeczności międzynarodowej, nie otrzymały od państw Koalicji, w tym od rządu polskiego, rzetelnego wyjaśnienia przyczyn wywołanego konfliktu. Pretekstów było wiele, lecz żaden nie wskazywał rzeczywistych powodów wojny - dążenia do rozszerzania stref wpływów, dominacji politycznej, ekonomicznej i militarnej. Nieuzasadnione pozostaje również określanie obecnej sytuacji Iraku jako powrotu do stabilizacji. Chaos i przemoc panujące tam od marca 2003 r. nie maleją, a obecność sił interwencyjnych określających się jako "rozjemcze", powoduje ciągłą eskalację konfliktu. W wyniku działań wojennych, jak też wybuchu konfliktów wewnętrznych będących rezultatem interwencji zbrojnej, w Iraku zginęły setki tysięcy osób. Znacznie więcej niż było ofiar reżimu Husajna. "Eksport demokracji", którą miały przynieść rakiety Cruize, samoloty F-16 i czołgi Abrams oznacza dziś krwawy konflikt wewnętrzny, chaos i doświadczalny poligon.
Naród iracki ma prawo do samodzielnego decydowania o swojej przyszłości. Domagamy się wycofania polskich wojsk z Iraku. Jesteśmy też przeciwni udziałowi polskiego wojska w wojnie w Afganistanie - w wojnie między najbiedniejszym krajem świata a elitą najbogatszych!!

NIE amerykańskiej TARCZY ANTYRAKIETOWEJ !!!
Nie nowemu WYŚCIGOWI ZBROJEŃ !!!

O tym, że Polska staje się krajem wasalnym USA, świadczy także niedawna zgoda rządu na lokalizację u nas tzw. tarczy antyrakietowej - eksterytorialnej, amerykańskiej bazy broni strategicznych, nie podlegającej międzynarodowej kontroli. Ta "tarcza" to tylko projekt, obsesyjna wizja administracji USA, a nie działająca technologia militarna. Ale samo ogłoszenie zamiaru jej uruchomienia wyzwala realne i groźne konsekwencje - dla Polski, Europy i świata.
Ameryka, prowadząca z pozycji siły politykę światowego żandarma i ekonoma, starannie zapracowała na to, by być zmuszoną bronić się przed atakami z różnych stron. Polska, niezależnie od swojej własnej polityki w kwestii pokoju, stanie się tarczą strzelniczą, w którą trafienie rozpoczynać będzie każdy poważniejszy konflikt militarny. Tarcza Polski nie broni, tylko jej zagraża! Zgoda Polski na nią to przyjęcie roli amerykańskiego "konia trojańskiego" w Europie - wzór Polski jako pierwszego kraju, który włączył się w program amerykańskich broni strategicznych będzie wykorzystywany do wywierania presji na inne kraje, przedkładania im propozycji "nie do odrzucenia".
Jednocześnie iluzja, że można się obronić przed atomowym atakiem strategicznych rakiet balistycznych, stwarza niebezpieczną nadzieję, że globalny konflikt termojądrowy można wygrać. USA ogłaszając program rzekomo skutecznej obrony antyrakietowej, czynią taki konflikt bardziej prawdopodobnym. I startują nową fazę wyścigu zbrojeń. Poprzednia była związana z "równowagą strachu", więc paradoksalnie stabilizowała pokój. Obecna na odwrót - sprzyja wojnie, bo wiąże się z wiarą, że można bezkarnie zaatakować, właśnie zza tarczy...
Nowy wyścig zbrojeń nie rozpocznie się w Polsce!! Nie będziemy żywą tarczą strzelniczą!!

F-16 WYLOT z Poznania !!!
Społeczność Poznania i okolic jako pierwsza płaci cenę za militarystyczną politykę władz, która nie liczy się z kosztami, uwarunkowaniami społecznymi i ekologicznymi, w tym opiniami i potrzebami ludzi. Lokalizacja w Poznaniu-Krzesiny, na terenie ponad 800-tysięcznej aglomeracji, największej w Europie Śr.-Wsch. bojowej bazy lotnictwa taktycznego, z docelowo 32 samolotami F-16, startującymi na dopalaczu w dzień i w nocy, wykonującymi rocznie ok. 6 tys. operacji lotniczych - treningowych (!!!) i bojowych - nad terenem wysoko zurbanizowanym - to decyzja kuriozalna, niebezpieczna i antyspołeczna. Do dziś nie uzasadniona, zapadła ponad głowami mieszkańców Poznania i bez uwzględnienia opinii publicznej. Dla tysięcy mieszkańców oznacza gehennę życia na końcu pasa startowego albo wokół niego, pod dyszami ryczących silników odrzutowych. Dla całego miasta -wyniszczający hałas, ryzyko katastrofy lotniczej, blokadę rozwoju, skażenie środowiska. Jasno widać, że problem bezpieczeństwa i jakości życia społeczności lokalnych jest traktowany przez władze jako drugorzędny wobec rozwoju narzędzi prowadzenia wojen.
Domagamy się usunięcia bazy lotniczej z Krzesin!!! Domagamy się stałego cywilnego monitoringu skażeń, zagrożeń i zanieczyszczeń wytwarzanych przez obiekty i instalacje wojskowe!

WSZYSCY ZA TO zapłacimy!!!
Inwestycje w Krzesinach to ponad 500 mln złotych, koszt programu samolotów F-16 to ponad 10 mld złotych. W latach 2001-05 wydatki na zbrojenia w Polsce wzrosły o ok. 1/3, do kwoty 12 mld złotych rocznie. Jednocześnie Polska ma jedne z najniższych wydatków na służbę zdrowia w Europie - z braku funduszy władze zlikwidowały 1 szpitali w czasie gdy MON przeznaczył 400 mln złotych na wojnę w Afganistanie. Mamy najniższe wydatki publiczne na naukę, edukację i nowoczesne technologie, najwyższe bezrobocie w UE, blisko 1/3 dzieci jest niedożywionych, więcej niż połowa społeczeństwa egzystuje poniżej minimum socjalnego, a kilka milionów poniżej minimum przetrwania.
Jak się ma polityka militarna do rozwoju społecznego i stanu ekologicznego Polski? Kto, oprócz producentów i handlarzy bronią z ich zapleczem i klientelelą, skorzysta na militarnym kursie polskiej polityki? Jak ma na nim korzystać ogół mieszkańców Polski?

Jesteśmy u SIEBIE, mamy prawo WSPÓŁDECYDOWAĆ!!!
Od szeregu lat władze ignorują polską opinię publiczną w sprawie polityki w zakresie wojny, pokoju, zbrojeń. Od rozpoczęcia wojny w Iraku ponad 70% społeczeństwa jest jej przeciwne, podobnie udziałowi Polaków w wojnie w Afganistanie. Ok. 55% jest przeciw amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce (dwa razy więcej niż za) i odsetek ten rośnie. W Poznaniu stale rośnie opór przeciw bazie F-16 na Krzesinach, mimo że dotąd mamy tylko kilka samolotów nad głowami z 32 zaplanowanych. Wszystkie siły polityczne wmawiają nam od lat, że zbrojenia służą dobru ogółu, tymczasem są one narzędziem dominacji elit władzy nad podporządkowaną większością, nie mającą wpływu na ich decyzje.
Żądamy odpowiedzi - kim i gdzie jest wróg, który nam zagraża i przeciw któremu się zbroimy? O co mamy z nim walczyć i dlaczego? Czy nasi sąsiedzi, zwłaszcza mniejsi, mają już zacząć się bać? Czy pro-militarny kurs polityczny nie będzie oznaczać zaostrzenia kontroli wewnętrznej, ograniczania praw i wolności w imię ochrony przed realnymi, sprowokowanymi albo wyimaginowanymi zagrożeniami, wrogami? Wtedy łatwiej pacyfikować tych, którzy mają dość braku perspektyw w kraju i życia w biedzie....

Nie będziemy biernymi ofiarami antyspołecznej polityki władz!! Domagamy się otwartej, publicznej debaty na temat strategicznej polityki w zakresie obronności kraju!! Decyzja o umieszczeniu w Polsce amerykańskiej tarczy rakietowej nie jest doraźna, będzie miała konsekwencje na następne dekady. Dlatego żądamy przeprowadzenia powszechnego REFERENDUM w sprawie lokalizacji w Polsce tarczy antyrakietowej!! Nic o nas bez nas!!


Dość wydatków na zbrojenia!
Nie dla tarczy antyrakietowej!
Wycofać polskie wojska z Iraku!
Nie dla bazy F-16 w Poznaniu!


Poznańska Koalicja Antywojenna
Poznańskie Koło Zielonych 2004
Stowarzyszenie "Lepszy Świat"
Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań
Jedzenie Zamiast Bomb
Teatr Ósmego Dnia
Stowarzyszenie "Ekologiczne Marlewo"

LIST OTWARTY DO PREMIERA RP

Panie Premierze! Doszedł Pan do władzy pod hasłem wyrwania Polski z rąk mitycznego układu, który rządzi anonimowo ponad głowami obywateli. Tymczasem praktyka działania poszczególnych ministrów wskazuje na zupełne nie liczenie się z ich głosem! Polacy, mimo nachalnej propagandy proamerykańskich mediów, zdają sobie sprawę, że zarówno zakup samolotów F-16 jak i zgoda na budowę systemu tarczy antyrakietowej w Polsce nie wiążą się ani z doraźnymi, ani z perspektywicznymi korzyściami dla naszego kraju - to My, mieszkańcy Polski, a nie Pan i pańscy ministrowie poniesiemy koszty finansowe nieodpowiedzialnej i - nie wahajmy użyć się tego słowa - wasalnej polityki wobec Waszyngtonu.

W kraju, w którym całe regiony utrzymują się z prac sezonowych, w którym ponad milion ludzi emigruje za granicę w poszukiwaniu godnego życia, w którym powszechny dostęp do służby zdrowia, jak i edukacji jest fikcją, wydajemy miliardy złotych na nowe zabawki elity władzy. Wszystko to odbywa się bez jakichkolwiek konsultacji społecznych - więcej - z całkowitym pominięciem głosu opinii publicznej. Zdecydowana większość Poznaniaków od wielu miesięcy sprzeciwia się zarówno mieszkaniu w sąsiedztwie bazy F-16, jak i samej idei wydawania pieniędzy publicznych w tak absurdalny sposób. Pomimo protestów kolejni ministrowie pozostają głusi na żądania obywateli!

Tarcza antyrakietowa jest obiektem szeroko zakrojonej manipulacji informacyjnej. Nie jest prawdą, że w jakikolwiek sposób będzie ona chronić terytorium Polski - co przyznają również amerykańscy eksperci i wszędzie poza naszym krajem jest to wręcz oczywiste! Wyrzutnie antyrakiet położone są w państwach peryferyjnych systemu obrony USA po to, by uzyskać czas niezbędny do zestrzelenia rakiet kierujących się nad terytorium Ameryki Północnej - Polska, jeżeli na jej terytorium umieszczone będą "antyrakiety" - nie będzie przez nie chroniona. Więcej - jeżeli nad naszym terytorium zostanie zestrzelona głowica nuklearna lub zawierająca broń biologiczną - nasz kraj stanie w obliczu niewyobrażalnej katastrofy - w najlepszym razie ekologicznej, w najgorszym - wiązać się to będzie ze śmiercią i/lub kalectwem milionów ludzi, których tragedia spadnie na Pańskie sumienie.

Obecność baz wiąże się z ogromnymi kosztami eksternalizacyjnymi, obejmującymi wszystko, co wiąże się pośrednio z budową i funkcjonowaniem amerykańskiej tarczy antyrakietowej: koszty budowy i eksploatacji dróg dojazdowych, utylizacji odpadów, usuwania skutków ewentualnych katastrof ekologicznych, spadku cen nieruchomości wokół terenów bazy, nie wspominając już o ogromnych kosztach odszkodowań wypłacanych ofiarom wadliwego funkcjonowania systemu antyrakietowego. Przypominamy, że jak dotąd tylko 6 z 11 prób skuteczności systemu zakończyło się sukcesem. Zastrzyk gotówki jaki w początkowej fazie wiąże się z założeniem bazy wojskowej jest więc czystą iluzją, którą większość Polaków nie dało się omamić. Nie można również pominąć wzrostu zagrożenia mieszkańców Polski ze strony państw i ugrupowań wrogich USA. Będąc jednym z najzagorzalszych zwolenników agresywnej i zaborczej polityki USA stajemy się żywym celem dla ataków konwencjonalnych i terrorystycznych. W odróżnieniu od Pana większość obywateli nie ma na usługach dziesiątków ochroniarzy BOR-u, nie jeździ opancerzonymi limuzynami, a zakupów w sklepie nie robią im służący. Żyjąc w bezpiecznej twierdzy jakże łatwo jest szafować ich życiem… Pomiędzy bajki należy włożyć zapewnienia o wyłącznie defensywnym charakterze systemów antyrakietowych. Nie dość, że burząc globalną równowagę militarną tarcza da Stanom Zjednoczonym mandat do kolejnych konwencjonalnych agresji, z których dziesiątkami mieliśmy do czynienia w całym XX i na początku XXI wieku, to tarczę bardzo łatwo jest przekształcić w system ofensywny, w tym zawierający również głowice jądrowe. Nie zapominajmy, że bazy USA są eksterytorialne - chce Pan wbrew woli większości społeczeństwa wyłączyć część terytorium polskiego spod jakiekolwiek kontroli. Czy ostentacyjnie powołując się na "Polską tradycję niepodległościową" nie zauważa Pan jednocześnie, analogii historycznych pomiędzy wiernopoddańczym stosunkiem elit PRL wobec ZSRR, a polityką sojuszu z nowym "wielkim bratem" prowadzoną zarówno przez elity III jak i IV RP?

Przypominamy, że nie posiada pan władzy absolutnej, prezydent to nie cesarz, a premier to nie król i jest Pan tylko urzędnikiem mającym wykonywać wolę mieszkańców Polski, którzy sprzeciwiają się militarystycznej polityce prowadzonej przez pański gabinet. Proponujemy wysłuchać naszych sugestii i porozmawiać ze zwykłymi ludźmi, których pieniędzmi Pan tak nieodpowiedzialnie rozporządza, a życie wystawia na niebezpieczeństwo. Polacy będą szczęśliwsi, jeśli ich dzieci nie będą musiały emigrować za chlebem, niż gdy na każdym rogu ocierać się będą o amerykańskich marines.

Chcemy chleba a nie tarczy!


Poznańska Koalicja Antywojenna
Poznańskie Koło Zielonych 2004
Stowarzyszenie "Lepszy Świat"
Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań
Jedzenie Zamiast Bomb
Teatr Ósmego Dnia
Stowarzyszenie "Ekologiczne Marlewo"

20 MARCA - DZIEŃ SPRZECIWU WOBEC MILITARNEJ POLITYKI WŁADZ

20 marca 2007 mija kolejny rok od wtargnięcia wojsk Koalicji Sił Międzynarodowych do Iraku. Cztery lata temu Polska jako aktywny uczestnik Koalicji, zainicjowanej przez USA, rozpoczęła wojnę, która po kilku następujących tygodniach określona została jako misja stabilizacyjna. W wyniku działań wojennych, jak też wybuchu konfliktów wewnętrznych będących pokłosiem interwencji zbrojnej, w Iraku zginęło setki tysięcy osób. Tymczasem od początku interwencji do dzisiaj społeczeństwo naszego kraju jak i reszta społeczności międzynarodowej nie uzyskały od rządów państw Koalicji, w tym rządu polskiego, rzetelnego określenia przyczyn wywołanego przez nie konfliktu. Pretekstów miało być wiele, lecz żaden nie okazał się uzasadniony. Nieuzasadnione pozostaje również określanie obecnej sytuacji Iraku, jako okresu powrotu do stabilizacji. Chaos i przemoc panujące tam od marca 2003 r. nie maleją, a obecność sił interwencyjnych określających się jako "rozjemcze", prowokuje ciągłą eskalację konfliktu. W Iraku codziennie giną jego mieszkańcy, a odpowiedzialne za taki stan rzeczy są między innymi Polskie wojska. Ich rola nie została nigdy uczciwie określona. Agresję przez nie stosowaną nazywa się wprowadzaniem demokracji, jednocześnie Irakijczyków dobitnie wyrażających sprzeciw wobec okupacji, traktuje się jak terrorystów. W takiej sytuacji pytamy, czy wywoływanie konfliktu jest metodą osiągania stabilizacji?

Bezkrytyczne podporządkowanie się polskich elit politycznych amerykańskim planom militarnym, zaobserwować możemy nie tylko w odniesieniu do wojny w Iraku i Afganistanie. Kilka tygodni temu władze naszego kraju wyraziły zainteresowanie amerykańskimi planami umieszczenia na terenie Polski wyrzutni rakietowych. Dzięki temu Polska stać by się miała częścią "tarczy antyrakietowej" chroniącej USA przed ciosami państw pragnących je zaatakować. Kraj ten, ze względu na prowadzoną przez siebie politykę w wielu regionach świata, jak żaden inny może obawiać się reakcji ze strony tych, których atakował w przeszłości jak i obecnie. "Światowy żandarm" boi się konsekwencji popełnianych przez siebie zbrodni, a odpowiedzialność za nie próbuje zrzucić na innych. Polska jako część systemu "obrony" największego agresora globu, automatycznie stanie się celem ataków. Pomimo, iż nie ma wpływu na prowadzoną przez USA politykę, będzie zmuszona ponosić jej negatywne konsekwencje. W przypadku próby agresji względem USA, ich przeciwnicy będą chcieli w pierwszym rzędzie zniszczyć systemy chroniące Stany przed atakiem. Kraj nasz zamiast stać się "tarczą obronną", stanie się celem na tarczy strzelniczej. Jednocześnie cały czas należy pamiętać, że kiedy wojsko i politycy mówią "obrona" mają na myśli "atak". W takiej sytuacji pytamy, czy dalszy wyścig zbrojeń prowadzi do ustanowienia globalnego pokoju?

Udział w wojnie w Iraku i Afganistanie, podjęcie rozmów w sprawie "tarczy antyrakietowej", to nie jedyne, przykłady z ostatniego okresu dowodzące o coraz większej militaryzacji naszego kraju i prowojenny kurs polskiej polityki.
9 listopada 2006 na wojskowym lotnisku w poznańskich Krzesinach wylądowały pierwsze dwa samoloty F-16 amerykańskiej produkcji. Wojsko Polskie zamówiło ich razem 48, przeznaczając na nie miliardowe sumy. Od 2001 r. w Polsce wydatki na zbrojenia systematycznie wzrastają osiągając w 2005 r. kwotę ponad 12 miliardów złotych. Co oznacza wzrost o ok. 1/3 podczas ostatnich pięciu lat. Jednocześnie Polska jest jednym z krajów posiadających najniższe wydatki na służbę zdrowia w Europie. Ministerstwo zdrowia z powodu braku funduszy zlikwidowało 1/4 szpitali podczas gdy Ministerstwo Obrony wyrzuca lekką ręką 400 milionów złotych na pobyt żołnierzy do Afganistanu.

Przez lata polska polityka dotycząca sił zbrojnych ignoruje opinię publiczną. Od rozpoczęcia wojny w Iraku, ponad 70% społeczeństwa polskiego jest jej przeciwne. Wmawia się nam, że armia służy dobru ogółu, podczas gdy w rzeczywistości jest narzędziem dyktatu elit nad większością pozbawioną przywilejów. Prowadzenie wojny jest sposobem zarówno na zarabianie pieniędzy, jak i narzucania kontroli tym, którzy mają dość życia w nędzy i braku perspektyw. W przypadku lotniska na Krzesinach dokonuje się wielomiliardowych inwestycji na rzecz rozwoju armii zapominając o mieszkańcach przyległych do niego osiedli i całego Poznania. Dla mieszkańców okolicznych osiedli oznacza to rozpoczęcie nowego okresu w ich życiu. Toczyć się ono będzie na końcu pasa startowego, z którego prawie 6 tysięcy razy w ciągu roku mają startować myśliwce "na dopalaczu". W świetle poczynań względem mieszkańców Marlewa, jasno widać, że problem jakości życia społeczności lokalnych nie jest wart uwagi władz wobec rozwoju narzędzi prowadzenia wojen. W tej sytuacji pytamy czy rozwój wojskowości wiąże się z rozwojem społecznym?

Domagamy się natychmiastowego zaprzestania działań prowadzonych przez polskie wojska w Iraku. Ich konsekwencją są ofiary niewspółmiernie większe od ofiar reżimu Huseina. Naród iracki ma prawo do niezależnego decydowania o swojej przyszłości a rząd polski jest zobowiązany do reprezentowania rzeczywistych poglądów swojego społeczeństwa.

Domagamy się otwartej dyskusji na temat obronności naszego kraju. Decyzja na temat "tarczy antyrakietowej" będzie miała konsekwencje na następne dekady. Tak poważny problem nie może być rozwiązany przez nie liczących się z ogółem społeczeństwa polityków, na których głosowała garstka wyborców. Żądamy więc przeprowadzenia referendum dotyczącego rozmieszczenia w Polsce amerykańskiej tarczy rakietowej. Nasza dotychczasowa bierność i nie zorganizowanie społeczeństwa zachęca władzę do realizowania planów coraz groźniejszych dla Polski. Dość tego! NIC O NAS BEZ NAS!

Domagamy się usunięcia bazy lotniczej z Krzesin, która utrudnia i zagraża życiu nas wszystkich. Domagamy się stałego monitoringu skażeń i zanieczyszczeń związanych z "rozwojem" armii i służących jej sektorów przemysłu.

Iracka wojna i promilitarystyczny kurs naszych elit politycznych pozostaje istotnym problemem odczuwanym przez każdego z nas. Polskie społeczeństwo nigdy nie stanie się wolne, demokratyczne i pokojowe, jeżeli za jego plecami, toczona będzie wojna wywołana przez polski rząd.

Dość wydatków na zbrojenia!
Nie dla tarczy anyrakietowej!
Wycofać polskie wojska z Iraku!
Nie dla bazy F-16!


Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań

ZAPROSZENIE NA DEMONSTRACJĘ

NIE CHEMY BYĆ TARCZĄ USA

Rząd Polski po raz kolejny podejmuje decyzje dotyczące bezpieczeństwa kraju (tak jak w przypadku wojny w Iraku) nie licząc się z opinią obywateli. Obecnie chce umieścić na terenie Polski wyrzutnie rakiet, mające chronić USA przed atakiem rakietowym. Czego dotyczy ta propozycja? Jakie mogą być dla Polaków skutki decyzji? Co może zostać przy tej okazji przed nami ukryte? Co możemy zyskać, a co stracić?

Kto potrzebuje tarczy antyrakietowej?

Amerykanie. To im tarcza ma zapewnić bezpieczeństwo, a nie Polakom. W przypadku próby ataku na USA, ich przeciwnicy będą chcieli w pierwszym rzędzie zniszczyć systemy chroniące Amerykę przed atakiem - mamy więc szansę, że kolejna wojna znowu zacznie się "na Westerplatte". Bezpieczeństwo USA chronić będziemy kosztem własnego. Świadczy to o naiwności albo zdradzie rządzących elit - co byłoby gorsze?

Co oznacza utrata suwerenności?

Umieszczenie baz obcych wojsk, nad którymi Polacy nie będą mieli żadnej kontroli, ogranicza suwerenność naszego kraju. Z doświadczenia wieloletniej "współpracy" z ZSRR wiadomo, że po wprowadzeniu się potężnych gości nie będziemy mieli nic do powiedzenia. Ujawnione ostatnio informacje dotyczące potajemnego rozlokowania w PRL broni nuklearnej przez Sowietów to poważne ostrzeżenie. Nie wolno się łudzić co do prostolinijności władz USA (wystarczy przypomnieć nieprawdziwe opowieści o broni masowego rażenia w Iraku) - obywatele Polski nie będą informowani o rzeczywistym zastosowaniu baz i ewentualnych zmianach, nawet gdyby miała pojawić się tam broń nuklearna. Polacy nie będą mieli prawa kontrolować urządzeń i broni dostarczanej do bazy. Będzie ona więc wyjęta spod polskiego prawa, zresztą nie tylko ona... W odróżnieniu od innych obcokrajowców również amerykańscy żołnierze obsługujący bazę, w przypadku popełnienia przestępstwa na terenie Polski, nie będą podlegać polskim sądom, ale amerykańskim. Za to obecność wojsk USA w Polsce ograniczy swobodę naszej polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Kto powinien decydować o naszym bezpieczeństwie?

Sprawa dotyczy bezpieczeństwa nas wszystkich, więc tylko my wszyscy możemy podjąć tak ryzykowną decyzję. Wycofanie się z niej w przyszłości będzie bardzo trudne i prawdopodobnie jej skutki dotyczyć będą dalszych pokoleń Polaków. Tak ważnej sprawy nie pozostawiajmy politykom.

Ich decyzje, dotyczące włączenia się do irackiej awantury, podjęte wbrew opinii większości Polaków, okazał się przecież wielkim błędem. Przyniosła setki tysięcy ofiar wśród mieszkańców Iraku (wielokrotnie więcej niż Saddam, zamordował po pierwszej wojnie w Zatoce, gdy został skutecznie rozbrojony) i nie zrealizowała żadnego z zapowiadanych celów. Tym razem nie pozwólmy na to, żeby o tak ważnych sprawach decydował rząd czy prezydent cieszący się niewielkim poparciem społeczeństwa. Żądamy więc przeprowadzenia referendum dotyczącego rozmieszczenia w Polsce amerykańskiej tarczy rakietowej. Nasza dotychczasowa bierność i nie zorganizowanie Polaów zachęca władzę do realizowanie planów coraz groźniejszych dla Polski. Dość tego!!! NIC O NAS BEZ NAS!

STRONĘ INTERNETOWĄ www.tarcza.org

NIE BAZIE F-16 W POZNANIU!!!

Oświadczenie organizatorów protestu 11 listopada 2006 r.

9 listopada br. w Poznaniu - Krzesinach lądują samoloty F-16, pierwsze z 32 mających tam docelowo stacjonować. Odtąd największa w Europie Śr.-Wsch. baza lotnicza NATO staje się faktem.

Nasz protest jest skierowany przeciwko nieuzasadnionej, kuriozalnej wręcz lokalizacji tej bazy na terenie 800 tysięcznej aglomeracji poznańskiej. Przeciw sposobowi podjęcia decyzji o tej lokalizacji - ponad głowami społeczności mieszkańców Poznania i powiatu poznańskiego. Jest też upomnieniem się o prawa mieszkańców okolic lotniska, a zwłaszcza Marlewa, którym hałas zrujnuje życie. To także sprzeciw wobec militarystycznej polityki państwa, lekceważącej takie właśnie cywilne potrzeby i opinie, polityki pchającej Polskę w kolejne konflikty zbrojne.

Osiedle Marlewo i inne sąsiednie osiedla i miejscowości - mamy prawo żyć tu normalnie!!
Kłamstwa armii i propagandy, służące obronie błędnej lokalizacji bazy i podważaniu prawa mieszkańców do odszkodowań, głoszą, że "lotnisko było najpierw", więc mieszkańcy są sami sobie winni. To perfidne oszustwo, bo osiedle zaczęło powstawać we wczesnych latach 30., w czasie wojny na jego terenie był zakład lotniczy Focke-Wulfa z pasem startowym. Lotnisko wojskowe podjęło działalność w latach 60., a jego szczyt nastąpił
w latach 70. W planie zagospodarowania przestrzennego z 1994 r. przewidziane było przekształcenie lotniska wojskowego w Poznaniu-Krzesinach na lotnisko cywilne ze strefą intensywnego rozwoju gospodarczego. Ostatnie zezwolenia na budowę pochodzą z 2001 r. i zawierają gwarancję braku uciążliwości akustycznej lotniska!

Życie na końcu pasa startowego, z którego prawie 6000 razy w roku mają startować na "dopalaczu" myśliwce, nie jest w ogóle możliwe z powodu monstrualnego hałasu, co potwierdzają wiarygodne acz przemilczane ekspertyzy. Dlatego całe Marlewo, blisko 400 domów, powinno być w cywilizowany sposób wysiedlone, z pełnym ekwiwalentem strat. Domagamy się od władzy publicznej wzięcia odpowiedzialności za jej błędne decyzje. Dość przerzucania jej na barki mieszkańców, upokarzanych przez traktowanie jak chciwe natręty, próbujące wyłudzać pieniądze! Domagamy się zaangażowania władzy publicznej w pomoc dla mieszkańców, bo wojsko odmawia zadośćuczynienia, a sądy i inne instytucje odsyłają nas z kwitkiem. Dość pogardy i lekceważenia dla ludzkiej krzywdy!

To nie mieszkańcy ściągnęli F-16 nad Marlewo, to my byliśmy tu pierwsi, niekiedy od kilku pokoleń!!

O tym, że trudno będzie żyć w pobliżu lotniska świadczy również fakt, iż zrezygnowano z planów budowy osiedla dla pilotów i obsługi technicznej niedaleko lotniska, a buduje się dla nich osiedle, w czystej ekologicznie okolicy i z dala od samolotów, na Strzeszynie. Poza tym władze miasta wydadzą ok. 50 mln zł na uzbrojenie całego terenu. Jak dotychczas cała infrastruktura na osiedlu Marlewo powstawała tylko za pieniądze jego mieszkańców. To przykład, że "są równi i równiejsi".

Poznań i aglomeracja poznańska - jesteśmy u siebie, miasto jest dla ludzi, nie dla samolotów!!

Decyzja o utworzeniu w granicach miasta wielkiej bazy lotniczej samolotów bojowych zapadła bez udziału mieszkańców Poznania, bez publicznej dyskusji czy konsultacji, poza władzą samorządową, zresztą bierną - jako ostateczna i nieodwołalna. Blisko milion ludzi wykluczono z wpływu na istotne warunki ich życia, wbrew elementarnej, zasadzie - nic o nas bez nas. Rozmaite koszty, straty i zagrożenia spowodowane przez funkcjonowanie bazy w Poznaniu-Krzesinach obejmą, bowiem całe miasto i okolicę, w tym takie miasta jak np. Luboń i sąsiednie.

W skrócie - Poznań stanie się strategicznym celem i wzrośnie w mieście zagrożenie aktami terroru. Przy założonej intensywności lotów, także nocnych, istnieje ryzyko katastrofy nad miastem uzbrojonego samolotu bojowego, o tragicznych skutkach. Ponadnormatywny HAŁAS oraz szkodliwe ultra- i infradźwięki oddziałujące daleko od lotniska, wymuszą powstanie stref ograniczonego użytkowania i inwestowania (teraz to 92 km kw.), co oznacza spadek wartości nieruchomości, atrakcyjności gospodarczej Poznania, odpływ inwestorów i firm z powodu obniżenia się komfortu życia i pracy w znacznej części miasta. A zrzuty paliwa, promieniowanie elektromagnetyczne i twarde z uzbrojenia, skażenie paliwem (JP8) i inne rodzaje skażenia środowiska uczynią
z Poznania miejsce ekologicznie podejrzane i niebezpieczne dla zdrowia (nowotwory), co potwierdzają badania.

Poznań nie będzie mógł się swobodnie rozwijać przestrzennie i komunikacyjnie pomiędzy strefami dwóch lotnisk (Poznań-Krzesiny, Poznań-Ławica), które chcą realizować swoje cele kosztem miasta i mieszkańców.

W długoterminowej perspektywie wszystkie te całkowite straty i koszty są znacznie większe niż nakłady na inwestycje w Poznaniu-Krzesinach.

Domagamy się usunięcia wojskowej bazy lotniczej z Krzesin. Domagamy się sprawiedliwych odszkodowań dla całego Poznania i jego mieszkańców. Płatnikiem powinni być autorzy decyzji o błędnej lokalizacji i jej beneficjenci: armia, rząd i NATO. Domagamy się niezależnego od wojska systemu stałego monitoringu skażeń i zanieczyszczeń, a zwłaszcza propagacji hałasu emitowanego przez lotnisko i samoloty. Niech samorząd nie chowa już głowy w piasek i zajmie się wreszcie tym problemem, bo Poznań będzie w Europie przede wszystkim "miastem bazy F-16"...

Polityka obronna czy polityka militaryzacji i wojny?

Taki jak opisany wyżej sposób traktowania przez władze i armię cywilnych społeczności lokalnych nie jest przypadkowy - od szeregu lat polska polityka dotycząca sił zbrojnych ignoruje opinię społeczną. Zarówno, jeśli chodzi o podejmowanie najistotniejszych decyzji, jak i rozliczanie się z nich. Społeczeństwo było przeciw wojnie w Iraku i polskiemu w niej udziałowi, ok. 70% przeciw, jednak obecnie polscy żołnierze mają walczyć z Afgańczykami... Plany budowy w Polsce jedynej poza terenem USA tarczy antyrakietowej czy też wielkiej bazy radiolokacyjnej nie są przedmiotem publicznej debaty, ani referendum. Podobnie jak nalot F-16 na Poznań - przykłady można mnożyć.
Domagamy się ujawnienia kalkulacji i uzasadnień dla lokalizacji bazy F-16 w Poznaniu i ujawnienia całego procesu decyzyjnego - chcemy wiedzieć, kto i w imię czego tak urządził nasze miasto!!! Należy rozliczyć winnych tej decyzji, a także wyjaśnić udział w jej realizacji władz samorządowych i prezydenta miasta!

Ostatnio elity polityczne mają sporo problemów, aby wykazać, że dzięki współpracy z Amerykanami społeczeństwu polskiemu żyje się lepiej, że forsowane wydatki ma armię i zbrojenia ożywią polską gospodarkę i przyniosą nowe miejsca pracy. W budżecie państwa brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, bezrobotnych czy też na dopłaty do przewozów regionalnych PKP, likwiduje się szpitale, brak funduszy na dożywianie dzieci
w szkołach czy wyższe emerytury. Tymczasem wydatki na zbrojenia, interwencje zbrojne (Irak, Afganistan), bazy wojskowe, modernizację armii itd. mają pochłonąć w najbliższych latach dziesiątki miliardów złotych!!!

Domagamy się publicznego rozliczenia kontraktu na zakup przez Polskę samolotów F-16, a zwłaszcza bilansu tzw. offsetu. Domagamy się materialnego, politycznego i moralnego bilansu na forum publicznym udziału Polski w wojnie w Iraku.

Domagamy się publicznej debaty nad całością polityki w zakresie sił zbrojnych, a zwłaszcza udziału społeczeństwa w decyzjach o lokalizacji w Polsce kolejnych militarnych inwestycji strategicznych, zwłaszcza wojsk obcych.

Rząd zajmuje się głównie wywoływaniem kolejnych afer, a jego członkowie już dawno zapomnieli o tym, że mają wypełniać wolę obywateli. Należy pamiętać, że to nie politycy z Warszawy będą mieszkać w pobliżu lotniska w Poznaniu-Krzesinach, dlatego to nie ich głos powinien być decydujący. Sprawa F-16, podobnie jak kwestia okupacji Iraku i Afganistanu po raz kolejny pokazuje, że polski rząd postępuje sprzecznie z opinią
i interesem obywateli.

Dość arogancji władzy!!!

Stowarzyszenie Ekologiczne Marlewo
Poznańskie środowiska niezależne

Poznań, Marlewo, 11 listopada 2006 r.

ULOTKA W FORMACIE PDF

MOŻESZ WYPOWIADAĆ SIĘ NA TEMAT WOJNY
NO CHYBA, ŻE JESTEŚ JEJ PRZECIWNY!

Kolejna uczestniczka demonstracji antywojennej stanie przed poznańskim sądem. Katarzyna Jankowska oskarżona została o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu (art.52 par 1 pkt.2 KW), podczas pikiety, jaka miała miejsce w trzecią rocznicę agresji na Irak.

Oskarżenie działaczki antywojennej jest kolejną z cyklu represji i szykan wobec ruchu antywojennego w Poznaniu. W ciągu ostatnich kilku lat, kilkudziesięciu działaczy antywojennych stawało na ławie oskarżonych. Poniżej kilka przykładów, dotyczą one jedynie protestów antywojennych, choć oczywiście podobne represje dotykają również działaczy innych niepartyjnych, społecznych ruchów politycznych:

2001 - 2004 - Kilkudziesięciu działaczy pokojowych protestujących przeciwko wojnie w Czeczenii zostaje poddanych represjom policyjnym i sądowym w związku z 11 zakazami demonstracji wydanych przez prezydenta Poznania. Mimo, że we wrześniu 2004 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał zakazy za nielegalne, to wyroki, jakie zapadły w procesach nie zostały anulowane;

Listopad 2001 r. - Policja rozbija pokojową pikietę przeciwko wojnie w Afganistanie, 11 osób staje przed sądem, który uznaje ich za niewinnych wysuwanym przez policję oskarżeniom;

Styczeń 2002 r. - Policja brutalnie pacyfikuje pikietę przeciwko wojnie w Czeczenii, 40 osób zostaje zatrzymanych, trzy osoby stają przed sądem;

Marzec 2004 r. - policja uzbrojona w broń gładkolufową legitymuje uczestników pikiety przeciwko wojnie w Iraku, jedna osoba staje przed sądem; sąd uznaje ją za niewinną wobec zarzutów policji;

Sierpień 2004 r. - 20 osób staje przed sądem oskarżonych o zakłócanie spokoju podczas demonstracji przeciwko przylotowi do Poznania prorosyjskich władz Czeczenii; większość z nich zostaje uznana za niewinnych oskarżeniom policji.

W czasach, gdy "tradycja zobowiązuje" polską armię do mordowania irackich i afgańskich obywateli, a rząd mimo braku poparcia społecznego, utrzymuje kosztowne kontyngenty wojskowe broniące interesów amerykańskich korporacji, najmniejszy nawet głos sprzeciwu musi zostać stłumiony.

Czy polscy obywatele zgadzają się na to, aby Ministerstwo Zdrowia z powodu braku funduszy likwidowało 1/4 szpitali, a jednocześnie Ministerstwo Obrony wyrzucało nasze pieniądze (ok. 400 milionów złotych) na wysyłanie 1000 żołnierzy do Afganistanu? Rządu nie będzie interesować zdanie tych, którzy go utrzymują, dopóki pozostaną oni bierni, a swój sprzeciw wyrażać będą siedząc na fotelu podczas wieczornych wiadomości.
Szykanując działaczy pokojowych władza wysyła do opinii publicznej prosty sygnał: "Siedź cicho i nie narzekaj!", każdy kto chciałby wyrazić publicznie swoje zdanie musi liczyć się, że przez kolejny rok ciągany będzie z tego powodu po sądach - jakiś paragraf zawsze się znajdzie...

Dość represji za poglądy!
Federacja Anarchistyczna s. Poznań
Anarchistyczny Czarny Krzyż
Poznańska Koalicja Antywojenna

WOJNA W IRAKU ...trwa już trzy lata...

20 marca 2003 roku Koalicja Sił Międzynarodowych pod przywództwem wojsk USA zaatakowała Irak. Wojna zakończyła się już 1 maja 2003, kiedy ogłoszono rozpoczęcie misji stabilizacyjnej, w której nadal biorą udział polskie wojska. Jednak to, co ma miejsce w Iraku nie można nazwać inaczej niż okupacją. Pod pretekstem walki z terroryzmem w Iraku nadal giną ludzie - nie tylko domniemani terroryści, ale niewinni cywile, ich dzieci, dziennikarze, lekarze czy w końcu żołnierze. Dziś już wiemy, że w Iraku nie było żadnej broni masowego rażenia oraz, że rząd Saddama Husaina nie współpracował z Al Kaidą. A ludzie nadal cierpią i umierają...

Od początku wojny śmiertelność kobiet ciężarnych i niemowląt wzrosła o 190% a dzieci w wieku od 6 miesięcy do 5 lat o 92,5%, Tzw. ostre niedożywienie wśród dzieci od 6 miesięcy do 5 lat wzrosło conajmniej dwukrotnie.Według wspólnego raportu norweskiego Państwowego Instytutu Nauk Społecznych (FAFO) i Programu Rozwoju ONZ (UNDP), ponad 400 tysięcy irackich dzieci cierpi na "ekstremalne wychudzenie", chroniczne biegunki i niedobór białka. W Iraku "co najmniej 200 dzieci umiera każdego dnia. Umierają one z powodu niedożywienia, braku wody pitnej, opieki medycznej, lekarstw i szczepionek."

Podczas najgłośniejszej napaści na Faludżę w listopadzie 2004 roku siły okupacyjne zaatakowały i kompletnie zniszczyły szpital w centrum miasta i dwa lazarety. Według norweskiego Instytutu Nauk, UNICEF i Medact to kolejny przykład zbrodni wojennych w Iraku. Liczba ofiar w Faludży pozostaje nieznana z powodu blokady wojskowej (i informacyjnej).

Odbudowa Iraku przynosi odwrotny skutek do zamierzonego i prowadzi do powolnego, biologicznego wyniszczenia populacji. Jednak polski rząd w styczniu 2006 roku zadeklarował dalszy udział w okupacji. Raport Centrum Badania Opinii Społecznej z 2 lutego 2006 r. mówi, iż 72% Polaków sprzeciwia się dalszej obecności polskich wojsk w Iraku, a tylko 19% zauważa korzyści dla Polski związane z udziałem w misji stabilizacyjnej. 135 milionów złotych czyli ok. 33 miliony dolarów to poniesiony przez Polskę koszt pierwszych 12 miesięcy okupacji. W wypadku dalszego pozostawania w Iraku takie wydatki zawsze wzrastają powyżej planowanych. Takie postępowanie rządu jest skandaliczne w sytuacji, gdy w budżecie brakuje pieniędzy na opiekę zdrowotną i pomoc społeczną.

Żądamy natychmiastowego zakończenia wojskowej okupacji Iraku, gdyż oprócz głodu i nędzy narodu irackiego nie przynosi ona korzyści nikomu poza politykami i korporacjami czerpiącymi z bogatych złóż ropy w Iraku. To nie kurs ceny ropy za baryłkę, ale naród iracki powinien decydować o swojej przyszłości, sam powinien dzielić swoje zasoby naturalne, a pomoc międzynarodowa powinna się ograniczać do akcji humanitarnych, ponieważ tylko tego potrzebuje teraz wyniszczone okupacją społeczeństwo irackie.
Najpierw Afganistan, teraz Irak, czyżby Iran miałby być następny?

Jesteśmy przeciw! A Ty?

Wojna to symbol zła niszczącego ludzkość. Sprzeciwiamy się jej nie tylko wrocznice, nie tylko wykrzykując slogany czy rozdając ulotki.

Kiedy wojska koalicji antyterrorystycznej "bronią" nas w ...Czeczenii,Afganistanie, Iraku... my co tydzień w niedzielę o godz. 16:00 na Dworcu Zachodnim dzielimy się ciepłym wegetariańskim obiadkiem z potrzebującymi.

Bez wsparcia ze strony państwa, a dzięki innym ludziom, którzy nam pomagają.

Jedzenie Zamiast Bomb to protest przeciwko wydawaniu publicznych pieniędzy na nieustanną rozbudowę arsenałów i pobudzaniu przemysłu zbrojeniowego kolejnymi konfliktami.

Poznańska Koalicja Antywojenna, Jedzenie Zamiast Bomb, Kobiety w Czerni
17.03.2006 r.

RELACJA Z 19.03.2006 r.

PRAWO DO WOLNOŚCI SŁOWA I ZGROMADZEŃ W POLSCE JEST ŁAMANE

Od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. W samym tylko Poznaniu w ostatnich 3 latach dziesiątki działaczy zostało podstawionych przed sądem. Władze nigdy nie przyznały, że w istocie rzeczy chodziło o represje skierowane przeciwko osobom mającym odwagę otwarcie krytykować i występować publicznie przeciwko elitom władzy. Próbuje się "znaleźć odpowiedni" paragraf, aby z jednej strony polityce represji stało się zadość, a z drugiej można było oskarżenie ograniczyć do takich kwestii jak "nie rozejście się na wezwanie służb porządkowych", "przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu" czy "zakłócanie porządku publicznego" poprzez "utrudnianie ruchu na chodniku". Jednakże polityczny kontekst ostatnich działań aparatu przemocy staje się coraz bardziej widoczny.

Pierwszym wyraźnym sygnałem, że państwo nie zamierza - pomimo demokratycznych sloganów - respektować praw obywatelskich, był zakaz demonstracji wydany przez prezydenta Poznania w styczniu 2002 roku, kiedy grupa działaczy z Komitetu Wolny Kaukaz występująca przeciwko wojnie w Czeczenii, chciała protestować podczas wizyty prezydenta Putina w Poznaniu. Pomimo zakazu demonstracji kilkadziesiąt osób zabrało się przed bramą Międzynarodowych Targów Poznańskich, aby w momencie przyjazdu prezydenta Rosji dać wyraz swoim poglądom. Akcja ta spotkała się z brutalną interwencją policji. Bez wezwania do rozejścia się, zatrzymanych zostało 40 osób. Policja bezpardonowo potraktowała także relacjonujących zajście dziennikarzy oraz osoby postronne zaskoczone postępowaniem służb porządkowych. Na komisariacie nie poinformowano nikogo o podstawach zatrzymania oraz odmawiano przez wiele godzin prawa do złożenia w trybie niezwłocznym zażalenia na nie do sądu. Ponadto odmówiono zatrzymanym podania napojów i jedzenia. Tym samym władze pogwałciły zasady wyrażone w art. 41 Konstytucji RP zapewniające każdemu "nietykalność osobistą i wolność osobistą" oraz gwarantujące każdemu "prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności" pozbawienia wolności oraz mówiącego o tym, że każdy zatrzymany "powinien być traktowany w sposób humanitarny". Te działania władzy zmierzały do wyeliminowania jakichkolwiek niewygodnych w tym dniu głosów krytyki.

Od tego momentu w Poznaniu zaczął też obowiązywać nieformalny zakaz organizacji protestów przeciwko wojnie w Czeczenii. Władze lokalne 11 razy zakazywały - jak się później okazało bezprawnie - manifestacji w tej sprawie.

Restrykcje władz nie ograniczały się tylko do protestów przeciwko wojnie na Kaukazie. Podczas zbrojnej interwencji w Afganistanie na całym świecie, także w USA, odbywały się masowe protesty organizacji pokojowych. W listopadzie 2001 roku, w kilka dni po zaatakowaniu przez USA Afganistanu, grupa aktywistów z Federacji Anarchistycznej demonstrowała przez konsulatem Stanów Zjednoczonych. Kilkadziesiąt sekund po rozwinięciu transparentów do akcji wkroczyła policja, instruowana przez osoby z nie oznakowanego samochodu. Pod pretekstem tamowania ruchu na chodniku, policja bezpardonowo zatrzymała uczestników pikiety, a także osoby zupełnie przypadkowe. 11 zatrzymanym postawiono zarzut: "nie opuszczenia zbiegowiska na wezwanie funkcjonariusza policji", choć - jak później ustalił to sąd - wezwania takiego nie było...

Wygrany proces jedenastu oskarżonych za udział w pikiecie przeciwko wojnie w Afganistanie, powstrzymał na krótko represje wobec osób protestujących przeciwko imperialnej polityce USA. (Sprawa Czeczenii pozostała na indeksie). W czasie wojny w Iraku, kiedy na świecie demonstrowało wiele milionów osób, w Poznaniu policja powstrzymywała się od interwencji i nie kierowała żadnych spraw do sądu, nawet wówczas, kiedy demonstracje nie były zgłaszane, jak to miało miejsce podczas spontanicznej demonstracji 200-300 osób przed konsulatem USA w Poznaniu w dniu ataku na Irak. Taka sytuacja trwała do wczesnej wiosny 2004 roku, kiedy 20 marca grupa działaczy Poznańskiej Koalicji Antywojennej postanowiła zorganizować pikietę na placu Wolności przeciwko okupacji Iraku i udziałowi w niej polskich sił zbrojonych. Policja jeszcze przed rozpoczęciem akcji wylegitymowała wiele osób, a niektórym z nich zamierza postawić zarzut kierowania nielegalnym zbiegowiskiem.

Interwencję sił porządkowych 20 marca należy ściśle wiązać z falą histerii jako ogarnęła władzę przed zaplanowaną na koniec kwietnia alterglobalistyczną demonstracją w Warszawie przeciwko Europejskiemu Formum Ekonomicznemu, w której udział zapowiedziało tysiące osób z całej Polski. W aktach sprawy można wprost przeczytać, że takie postępowanie było podyktowane działaniami "prewencyjnymi" przed ww. manifestacją. Do akcji 20 marca skierowano np. funkcjonariuszy policji z... bronią gładkolufową, chociaż przebieg wielu dotychczasowych antywojennych demonstracji absolutnie nie uzasadniał takiego postępowania.

W marcu i kwietniu 2004 roku policja podjęła jeszcze wiele innych działań wobec poznańskich aktywistów. Inwigilacji poddano kilkadziesiąt osób poprzez nachodzenie ich w miejscu zamieszkania czy pracy. Celowo rozpytywano o nich dozorców domów, rodziców, przełożonych. 16 kwietnia 2004 Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu wystosowała do działaczy "zaproszenie", w którym czytamy: "W imieniu Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu serdecznie zapraszamy Pana na spotkanie tematyczne związane z Europejskim szczytem Gospodarczym w Warszawie. Celem spotkania, które odbędzie się 21 kwietnia 2004 roku o godz. 12.00. w budynku Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu przy ul. Kochanowskiego 2a będzie wymiana poglądów związanych z poszanowaniem ładu i porządku publicznego przy jednoczesnym zrozumieniu potrzeb obu stron". Poznańskie środowisko zignorowało to zaproszenie, odczytując je jako kolejną próbę wywarcia presji i zniechęcenia do udziału w warszawskiej demonstracji.

Ostatecznie 29 kwietnia 2004 na demonstrację do Warszawy wyjechał z Poznania autokar, w którym jechali przedstawiciele związku zawodowego, ruchu pokojowego i anarchistycznego, razem 44 osoby. Na trasie Poznań - Warszawa w miejscowości Łowicz autokar został zatrzymany przez patrol drogowy. Po sprawdzeniu dokumentów pojazdu i kierowców policjanci poprosili o otworzenie bagażnika gdzie znajdowały się transparenty i flagi. Natychmiast zażądali listy pasażerów w celu jej skopiowania. Na liście miały się znajdować następujące dane: imię i nazwisko, data urodzenia, adres zameldowania oraz imię ojca. Na pytanie czy po uzyskaniu listy autokar będzie mógł ruszyć dalej zażądano od wszystkich dokumentów tożsamości w celu ich sprawdzenia. Funkcjonariusze odmówili podania przyczyny legitymowania tłumacząc się, iż "takie mają polecenia z góry" oraz, że "dopóki nie dostaną dokumentów, nie puszczą autokaru". Po oddaniu dokumentów zapewniono pasażerów, że nie będą już dokonywane żadne kontrole oraz kazano im czekać na radiowóz, który miał pilotować autobus do samej Warszawy. Faktycznie radiowóz przyjechał i pilotował autobus. Kilkanaście kilometrów dalej w miejscowości Dachowo autobus został ponownie zatrzymany, tym razem radiowozów było więcej. Kontrolą kierował naczelnik prewencji z Komendy Policji Sochaczew woj. Mazowieckie. Osoba ta była obecna także podczas poprzedniego zatrzymania i miała eskortować autobus do Warszawy. Ponownie zażądano od wszystkich pasażerów dokumentów tożsamości oraz nakazano im wysiąść z pojazdu. Na zewnątrz czekał funkcjonariusz z kamerą wideo i rejestrował twarze wszystkich wysiadających. Ponownie policjanci zapytani o powód legitymowania odmówili jego podania tłumacząc się dyrektywami "z góry".

Ostatecznie po groźbą, że organizatorzy demonstracji w Warszawie zerwą wszelkie negocjacje z władzami, co do sposobu prowadzenie protestu, jeżeli aktywiści z Poznania nie zostaną puszczeni, zapadła decyzja, aby autokar ruszał. Na koniec jednak kierujący akcją komisarz policji, zażądał wyjścia z autobusu: Damiana Kaczmarka, Marcina Halickiego i Macieja Pastwy, zatrzymanych wcześniej na demonstracjach przeciwko wojnie w Czeczenii. Wychodzący z autobusu byli ponownie w brew ich woli nakręcani na wideo.

Tego typu prowokacje policji i władz miały miejsce w tamtym okresie w całej Polsce. Na przykład podobne szykany podczas podróży do Warszawy spotkały także grupę działaczy z Ogólnopolskiej Związku Bezrobotnych z Ełku, których autobus wielokrotnie zatrzymywano. Wypada dodać, iż wcześniej liderzy organizacji skorzystali z zaproszenia komendanta wojewódzkiego w Olsztynie, a mazurska policja była informowana na temat ilości osób i na jakich zasadach udaje się na demonstrację do Warszawy.

W listopadzie 2004 poznańska policja zatrzymała kilkudziesięciu uczestników tzw. "masy krytycznej", czyli demonstracji rowerzystów. Akcja miała brutalny przebieg. Zatrzymani traktowani byli przez policjantów jak bandyci. "Rzucano" nimi na maski samochodów i na otaczający Plac Wolności płot. Ubliżano, szarpano, kopano i poniżano. Oficer groził zatrzymanym nie tylko werbalnie, młodzi policjanci szli za jego przykładem ("gnoju łapy na płot i nogi szeroko rozstawione, bo zaraz dostaniesz wpierdol"). Każda wypowiedź, każdy ruch kończył się oskarżaniem o utrudnianie czynności policji. Jeden z demonstrantów został zatrzymany pod zarzutem groźby wobec funkcjonariusza, za co grozi kara do trzech lat wiezienia.

Represje trwają dalej, pomimo, iż są one nielegalne. 30 września 2004 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że prezydent Poznania nie miał prawa wydawać decyzji zakazujących demonstracji Komitetowi Wolny Kaukaz. Sąd powołał się w tym względzie na art.57 konstytucji RP, zgodnie, z którym każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. NSA w uzasadnieniu wyroku podkreślił, "że w konstytucji wprowadzono instytucję wolności zgromadzeń, a nie jedynie prawa do organizowania zgromadzeń". Wyrok ten nie zmienił jednak polityki władz. Przed sądem stają kolejni działacze antywojenni. Taką sytuacją jest zaniepokojone nie tylko środowisko działaczy antywojennych i anarchistycznych, ale także przedstawiciele innych organizacji jak Komitet Helsinski, czy Amnesty International. Swoje obawy wyrażają także zwykli obywatele. 23 grudnia 2003 roku Gazeta Wielkopolska opublikowała list Jana Piskorskiego: "dotychczasowa poznańska praktyka - czytamy w nim - budzi lęk i przede wszystkim pytanie o jakość polskiej demokracji, ponieważ prawo do wyrażania własnych poglądów, w tym i prawo do demonstrowania, uchodzi za jeden z najważniejszych jej wyznaczników".

Problem ten jest tym bardziej poważny, ponieważ, po pierwsze, nie mamy do czynienia z odosobnionymi przypadkami, ale masowym zjawiskiem, a po drugie - represje nie są konsekwencją braku kontroli nad aparatem przymusu, czy nawet niedoskonałości samego systemu, ale politycznego zapotrzebowania na tego typu działania. Dowodzi tego np. próba nowelizacji ustawy o zgromadzeniach, w której chciano umieścić przepisy zakazujące udziału w demonstracji osobom, których wygląd uniemożliwia ich identyfikację, oraz stanowiące, że za szkody wyrządzone przez uczestnika zgromadzenia podczas jego przebiegu lub bezpośrednio po nim odpowiada solidarnie organizator ze sprawcą. Nowelizacja miała wejść w życie przed zaplanowaną w Warszawie demonstracją przeciwko Europejskiemu Szczytowi Ekonomicznemu. Trybunał Konstytucyjny uznał jednak te przepisy za niezgodne z Konstytucją. W Poznaniu politycy partii "Prawo i Sprawiedliwość", opowiadającej się za przywróceniem kary śmierci, oraz za nadaniem policji i aparatowi przymusu jeszcze większych uprawnień, chcieli uchwałą rady miasta zobligować jego zarząd do zakazywania pewnego typu manifestacji (tzw. "marszów równości" organizowanych przez mniejszości społeczne, w tym seksualne). Naciski te były czynione z całą świadomością, że są one sprzeczne z powszechnym prawem do manifestacji swoich przekonań.

Konsekwencją tej polityki jest to, iż w Polsce w ostatnich trzech latach setki działaczy nie tylko, że zostało pozbawionych prawa demonstrowania swoich przekonań, ale jeszcze poddano ich represjom policyjnym i sądowniczym.

Na dzień dzisiejszy w poznańskim sądzie grodzkim toczy się sprawa około 20 osób, które demonstrowały na lotnisku Ławica w sierpniu 2004 roku, przeciwko przylotowi do Poznania członków promoskiewiskich władz Czeczenii współodpowiedzialnych za łamanie praw człowieka na Kaukazie. Jest to szczególnie kuriozalny przypadek zwarzywszy na fakt wcześniejszego jedenastokrotnego wydania, jak się okazuje nielegalnych, decyzji odmawiających prawa do demonstracji w sprawie wojny w Czeczenii. Jednak na ławie oskarżenia nie zasiadają ci, którzy te decyzje wydali, ale osoby, które miały prawo do demonstrowania. Przed sądem grodzkim toczy się także sprawa Macieja Hojaka oskarżonego o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu, czyli pikiecie przeciwko okupacji Iraku, jaka się odbyła 20 marca 2004 roku.

Federacji Anarchistycznej Sekcja Poznań
Anarchistyczny Czarny Krzyż
Poznań, dnia 21.12.2004 r.

ROZPRAWA ZA DEMONSTRACJĘ 20 MARCA 2004 r.- 21.12.2004 r.

Absurd konfliktu w Wietnamie oraz wojny w ogóle tak obrazowały słowa jednej z piosenek legendarnego musicalu "Hair:" "biały człowiek wysyła czarnego człowieka, by walczył z żółtym człowiekiem o ziemię czerwonego człowieka." Trawestując ten opis do dzisiejszej roli Polski w tak zwanej "wojnie z terroryzmem" można by rzec, że: bogaty człowiek wysyła biedniejszego człowieka by walczył z jeszcze uboższym człowiekiem, aby uczynić bogatego człowieka bardziej bogatym... Zabawa w wojnę - odwieczna i krwawa rozrywka elit władzy pociąga za sobą oczywiście ogromne koszty. A któż za nie płaci? "Pan płaci, pani płaci... Społeczeństwo, proszę pana..."

Doprawdy w egzotycznym przyszło nam żyć kraju; niby europejskim, a chyba jednak obciążonym jakimś dalekowschodnim dziedzictwem, azjatyckim temperamentem. Nieprzypadkowo widać de Custine pisał, że "Syberia zaczyna się już za Wisłą," choć słowa te padły blisko dwieście lat temu i moglibyśmy dziś żywić nadzieję, że coś się od tamtego czasu w Polsce zmieniło. Na próżno jednak, gdyż polski rząd stylem i subtelnością swojej polityki przypomina raczej rozwrzeszczane hordy Tatarów pędzące na oślep po mongolskim stepie niż decyzje ludzi zdolnych do jakiegokolwiek intelektualnego wysiłku. Ułańska fantazja naszych polityków sprawiła, że z chłopięcym entuzjazmem odpowiedzieli na wezwanie szalonego kowboja z Teksasu i wskoczywszy na koń z szablą w ręku, pogalopowali na wojenkę, która okazała się nie taka prosta ani moralnie jednoznaczna, jak im to z początku tłumaczono. Sytuacja mocno się skomplikowała: broni masowego rażenia u Husaina nie znaleziono, w całym Iraku pożoga, zamiast wiwatujących na cześć wybawców tłumów - kule, bomby i porwania, a każdy dzień przynosi nowe ofiary wśród cywilnej ludności, których nikt nawet nie liczy, bo od początku tej wojny nikt się nimi nie przejmuje. Nie wiele ciekawiej dzieje się w Afganistanie - stygnącym już polu chwały "koalicji antyterrorystycznej," która nie dość, że nie złapała Osamy ibn Ladena to jeszcze pogrążyła kraj w chaosie, w żadnej mierze nie poprawiając ani realnej sytuacji jego mieszkańców, ani bezpieczeństwa na świecie. Afganistan pogrążył się w krwawych konfliktach między lokalnymi watażkami, ludzie cierpią, jak dotąd cierpieli, a faktyczna kontrola Amerykanów ogranicza się jedynie do Kabulu i jego najbliższych okolic. Obecni tam pracownicy zachodnich organizacji mających realizować ambitne plany i nieść pomoc cywilom nie wychylają głów z pilnie strzeżonej dzielnicy konsularnej w stolicy obawiając się nie tyle terrorystów, co wściekłości rozczarowanego i zdesperowanego tłumu... Oto sukces iście godny pogratulowania.

Polski rząd robi jednak dobrą minę do złej gry - widocznie na dobre odżyły nasze romantyczne tradycje, wypłynęły sentymenty: husaria, kosynierzy, czerwone maki spod Monte Casino. Kwaśniewskiemu zamarzyło się chyba dać światu historyczny spektakl z dzielnym żołnierzem polskim w roli głównej, a to wszystko za pieniądze podatnika. Rzecz w tym, że w XXI wieku tego typu przedstawienia są jedynie świadectwem warcholstwa i politycznej krótkowzroczności, która doprowadzić nas może na skraj przepaści. Czas już odłożyć żołnierzyki i dorosnąć do cywilizowanego świata, w którym ludzie starają się rozmawiać zamiast wdawać w sarmackie mordobicia. Przede wszystkim jednak - czas obrać właściwe priorytety, a tymi zawsze powinny być dobro społeczeństwa i liczenie się z jego opinią. Niestety, w Polsce takie podstawowe symptomy demokracji zdają się być nie do osiągnięcia. Bo jak inaczej ocenić sytuację, gdy mając w kraju szalejące bezrobocie, kryzys służby zdrowia, brak środków na edukację i coraz głębsze cięcia socjalne rząd wydaje miliony złotych na zbrojenia i angażowanie się w absurdalne i nieskuteczne wojny? Co innego można powiedzieć o państwie, w którym zdecydowana większość obywateli jest przeciwna wysyłaniu swoich wojsk do Iraku, a jednak rząd robi to bezczelnie ignorując ich zdanie? Czemu służy ta wojna? Bo w to, że ulepszaniu świata lub realizacji naszych narodowych interesów już nie uwierzymy.

Studenci są jedną z grup społecznych, które odczuwają na sobie skutki tej antyspołecznej i irracjonalnej polityki. Poziom nauczania na uniwersytetach regularnie się obniża, od lat brak jest środków na podstawowe sprzęty i materiały. Studiowanie staje się bezpłatne tylko w teorii, coraz częściej słyszymy o pomysłach komercjalizowania państwowych, publicznych ponoć uczelni. Rosną, i tak już wysokie, ceny uposażenia studenta - zaczęło się od likwidacji ulg studenckich na transport publiczny; teraz podwyższa się opłaty za akademiki, obniża stypendia socjalne i naukowe. Niedługo, by otrzymać stypendium socjalne trzeba będzie wykazać tak niski dochód na członka rodziny, że już przyniesienie na uczelnię drugiego śniadania świadczyć będzie o zbyt wysokich zarobkach rodziców! A co ze zmuszaniem studentów do kupowania horrendalnie drogich książek ich profesorów lub z chorym pomysłem wprowadzenia opłat za udzielanie wpisów do indeksów? W taki sposób zdesperowane, nie dotowane uniwersytety usiłują ratować się przed bankructwem. Oczywiście, kosztem najsłabszego, czyli studenta. W tym samym czasie, gdy my walczymy o przetrwanie, rząd zakopuje miliony w piaskach irackich pustyń!

Studenci! Czas się temu zdecydowanie sprzeciwić! Czas stać się znów głośno słyszalnym głosem w tym kraju! Czas wziąć sprawy w swoje ręce i nie pozwolić nie wyedukowanym imbecylom podejmować decyzji o naszym życiu! Czas przypomnieć rządowi, że odpowiada tylko przed własnym społeczeństwem, nie zaś przed prezydentem USA i gremium międzynarodowych korporacji!

Oświadzenie z 21.10.2004 r.

"MACIE, CO AMERYKANIE CHCIELI"

Przez ostatni tydzień byliśmy świadkami pogrzebu, od dawna już konającej w Polsce demokracji.

Przypomnijmy: na początku ubiegłego tygodnia poznański immam Ahmed Ammar, doktorant poznańskiego uniwersytetu, z pochodzenia Jemeńczyk od 14 lat mieszkający w Polsce, otrzymał decyzję podpisaną przez Wojewodę Wielkopolskiego nakazującą mu opuszczenie terytorium Polski w ciągu 7 dni od daty doręczenia pisma. Oficjalnie powodem decyzji była negatywna opinia dotycząca osoby Ammara wydana przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Oczywiście o żadnych konkretnych zarzutach nie mogło być mowy, oficerowie ABW zasłaniają się tajemnicą państwową. Co ciekawe, o powodach podejrzeń wobec immama nie wiedział też sam Wojewoda. Wydał decyzję na podstawie podejrzeń wysnutych przez kilku oficerów dawnej Służby Bezpieczeństwa. Z przecieków (zapewne kontrolowanych) ukazujących się w prasie możemy wyczytać, że Ammar kontaktował się z przedstawicielami islamskich organizacji terrorystycznych i właśnie dlatego stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego kraju. Sam obwiniony nie miał najmniejszych szans na obronę. Rozpaczliwie szukał szansy dowiedzenia się u źródeł, czyli w siedzibie ABW w Warszawie, o jakie kontakty chodzi. Cała ta sytuacja przypominała zabawę w "pomidora" - on pytał, a druga strona nabierała wody w usta, zasłaniając się tajemnicą państwową. Jest to jawny zamach na podstawowe wolności obywatelskie w naszym kraju oraz bardzo niebezpieczny precedens dający służbom specjalnym praktycznie nieograniczoną władzę. Nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie obecnie prawa człowieka już dawno przestały być liczącą się wartością, cudzoziemiec oskarżony o działania zagrażające bezpieczeństwu kraju, musi najpierw stanąć przed sądem, który decyduje o jego winie lub niewinności. W Polsce takiej szansy się nie daje.

Dla polskich środowisk antywojennych, wolnościowych, działających na rzecz praw człowieka powód wydalenia Ahmeda Ammara jest zupełnie inny niż przedstawiają to władze. Imam od dawna wypowiadał się przeciwko amerykańskiej agresji na Irak, w tym także przeciwko okupacji tego kraju przez polskie wojska. W czasie, gdy sprzeciw wobec polskiej obecności w Iraku rośnie z dnia na dzień (wg ostatnich badań jest to 3/4 polskiego społeczeństwa), a blisko połowa Polaków domaga się natychmiastowego wycofania wojsk polskich z tego kraju, służby specjalne musiały pokazać, że zagrożenie jest realne i arabski terroryzm to nie fikcja. Ahmed Ammar stał się "kozłem ofiarnym" złożonym na ołtarzu podtrzymania upadającej wiarygodności naszych elit politycznych przed zbliżającymi się wyborami do parlamentu UE i Sejmu. Został "wytypowany" przez Wielkiego Brata zza oceanu. Kto mógłby być lepszym kandydatem niż przywódca religijny?

Takie działania nastawione są także na wzniecenie nastrojów antyarabskich w naszym społeczeństwie. Okazało się one jednak generalnie chybione, o czym świadczy poparcie społeczne okazywane Ammarowi, bez względu nawet na komentarz na stronie tytułowej "Gazety Wyborczej", który wysmaży jej redaktor naczelny Adam Michnik. Czy to zresztą nie dziwne, że najbardziej zaciekły atak na immama podjęły dwie, przodujące w swojej prowojennej retoryce, gazety, czyli wspomniana "Gazeta Wyborcza" oraz "Rzeczpospolita"? To właśnie tego typu postępowanie: odwoływanie się do narodowych, religijnych i rasowych stereotypów, wzmacnianie ich i wykorzystywanie w dla bieżących celów politycznych, przybliża nas niebezpiecznie do tragedii madryckiej.

Jesteśmy przedstawicielami różnych środowisk politycznych i ruchów społecznych, na co dzień bardzo różniącymi się w swoich poglądach - dziś stajemy razem w obronie człowieka, który stał się ofiarą wzorów działań państwa autorytarnego. Według nas sprawa Ammara to kolejny przejaw polityki represji państwa wobec ruchów antywojennych i alterglobalistycznych w naszym kraju.

Żądamy: przedstawcie konkretne dowody, albo pozwólcie Ahmedowi Ammarowi żyć i pracować w Poznaniu!

Gdy piszemy te słowa Ahmed Ammar szykuje się do wyjazdu z Polski, jednak zapowiada, że do nas jeszcze wróci. Odwołał się od decyzji Wojewody, niestety już poza granicami kraju będzie przyglądał się jej zakończeniu. Zapowiadamy, że będziemy monitorować jego sprawę, mimo że za parę dni media przestaną się tym interesować.

Poznań, 25.05.2004
Federacja Anarchistyczna s. Poznań
Nowa Lewica
Poznańska Koalicja Antywojenna

PRZECIWKO DEPORTACJI AHMEDA AMMARA

 

tgtgtttttttttttttttzzttt| główna | zapowiedzi | linki | historia | relacje | kontakt | poradnik - pobór stop |