![]() |
|
![]()
|
Leszek
Miller wypada tragicznie w sondażach opinii publicznej. Prezydent Kweśniewski
dwoi się i troi, by nie stanąć przed komisją śledczą, a do tego może jeszcze
żona będzie mu chciała zabrać posadę. SLD traci na popularności, i biedni
posłowie muszą się już martwić o wynik w następnych wyborach. Na szczęście
dla nich wszystkich Polska to prawdziwe super mocarstwo. Nasi dzielni
żołnierze wzięli udział w wojnie w Iraku, a teraz dumnie okupują ten kraj.
Pozycja super mocarstwa na pewno może poprawić humor nie jednemu politykowi.
Przypomnijmy, że wstępne koszta rocznego pobytu polskich żołnierzy w Iraku
mają wynosić ok. 30 mln dolarów. No
i panie kto za to płaci? Pan płaci...Pani płaci...My płacimy...To są nasze
pieniądze proszę pana... Społeczeństwo proszę pana... No normalnie. W
takiej bowiem "normalności" przyszło nam żyć. Nasi kochani politycy
wolą budować demokracje w Iraku - w kraju zajmują się jedynie rozpętywaniem
nowych afer korupcyjnych. W Iraku mamy budować szpitale, a w kraju doprowadza
się służbę zdrowia do ruiny. Odbudowane mają być irackie szkoły, by dzieci
miały się gdzie uczyć. W kraju SLD przymierza się do likwidacji funduszu
alimentacyjnego - to na pewno pomoże wielu polskim dzieciom. Nasza gospodarka
ostatecznie się wali, Iracką gospodarkę ma wydźwignąć nasz wspaniały prof.Belka.
Nawet na tak duży kraj jak Irak, to chyba za duże nieszczęście. Jednak
wysłanie wojsk na drugi koniec świata, ma się nam podobno bardzo opłacić.
To dziwne, ale jak dotąd intratne kontrakty zgarniają jedynie potężne
ponadnarodowe koncerny i nic nie wskazuje by miało to ulec zmianie. Jeśli
jednak jakimś cudem, trafi się nam jakiś "rodzynek", to pamiętajmy,
że koszt irackiej awantury ponosi całe społeczeństwo, a zysk zgarną prywatne
firmy. Prawda, że fajny pomysł na wyprowadzenie kasy z budżetu? Oczywiście
nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze, są przecież jeszcze szczytne
ideały których bronimy. W imię walki z terroryzmem w Iraku zabito ok.
37 tys. cywili, a to i tak bardzo niepełna liczba, bo amerykańscy wojskowi
jakoś się specjalnie nie chwalą takimi sukcesami. W
zrujnowanym przez wojnę Iraku nie jest, na pewno bezpiecznie. Mimo oficjalnego
zakończenia wojny, ofiar cały czas przybywa. Nawet Sekretarz Obrony USA
- Donald Rumsfeld przyznał, że operacja w Iraku nie przebiega zgodnie
z planem. To może oznaczać, że polskich żołnierzy w Iraku będzie przybywać.
Dla
G.W.Busha ich życie jest tańsze niż, życie amerykanów. Jako pierwszy przekonał
się o tym major Hieronim Kupczyk. Po jego śmierci nasi decydenci natychmiast
chóralnie potwierdzili, że nie ma mowy o wycofaniu się z Iraku. Nic w
tym dziwnego, w końcu to nie oni będą umierać. Ciekawe czy równie stanowcze
słowa usłyszymy, gdy za wspieranie brudnych interesów Ameryki, ktoś uzna
nasz kraj za doskonałe miejsce do przeprowadzenia zamachu terrory-stycznego?
Wtedy mogą zginąć cywile, a nie żołnierze, którzy przecież sami pisali
się do roli okupantów i musieli wiedzieć, że nie przywitają ich w Iraku
kwiatami. Politycy oczywiście mają obstawę goryli i żyją w chronionych
osiedlach. W końcu idzie na to kasa z podatków, więc nie muszą zaciskać
pasa. Wychodzi więc na to, że łatwiej będzie zorganizować zamach w którym
zginie kilku Kowalskich i Malinowskich, niż jeden Miller. Podsumowując: Jak
dotąd na "wyzwalaniu" Iraku skorzystali jedynie wojskowi zamieszani
w "lewe" przetargi na sprzęt dla armii Rząd
traktuję obecność w Iraku, jako temat zastępczy lepiej żeby media informowały
o tym ile metrów od polskiej bazy wybuchła bomba, niż mówiły o "sukcesach"
w polityce gospodarczej czy społecznej. Zubażanie
coraz liczniejszych grup społecznych, to nic innego jak działanie przy
pomocy "terroryzmu ekonomicznego". Bieda to największy sprzymierzeniec
fanatyzmu i terroryzmu. Gdy nie ma co do garnka włożyć nie ma już znaczenia,
czy wykonuje się rozkazy Millera, Busha, czy Bin Ladena. Zamiast brać
udział w wojnie na drugim końcu świata, powinniśmy zadbać o godziwą egzystencje
u siebie w domu. Zamiast walczyć ze skutkami, lepiej jest likwidować przyczyny. Politycy
są wyćwiczeni w mówieniu o "interesie narodowym" i "konieczności
dziejowej". Społeczeństwo jest za to usilnie ćwiczone w konkurencji
- zaciskanie pasa. Politycy nie chcą ponosić odpowiedzialności za swoje
działania. To nie oni ryzykują życiem w Iraku, ich poselskie diety nie
odczują kosztów tej operacji. Zlekceważono już głos 70% Polaków przeciwnych udziałowi w irackim konflikcie. Nie czekajmy na wyniki badań mówiących ile procent Polaków, nie popiera obecnie okupacji. Ten głos zostanie także zlekceważony, jeśli nie poprzemy go poprzez swój aktywny protest. Nie warto czekać z tym do następnych wyborów. Jedyne co wtedy otrzymamy to wymiana ekipy przy stołkach, i wątpliwą nadzieje, że zrealizuje ona chociaż jedną przedwyborczą obietnicę. Jeśli nie chcemy tylko ciągle narzekać, to czas najwyższy wymusić już teraz!
Rząd Stanów Zjednoczonych święci swoje zwycięstwo. Zapomina się jednak o kosztach jakie poniosła ludność Iraku. Według Human Rights Watch "Możemy być zaskoczeni oraz porażeni rozmiarami ofiar tej wojny". Warto przypomnieć, że po zakończeniu pierwszej wojny w Zatoce z powodu chorób wywołanych brakiem czystej wody zginęło ok. 14 tys. ludzi (pięciokrotnie więcej niż w wyniku samych bombardowań). Nie przeszkadza to polskim decydentom by przyjmować działania prezydenta Busha bez zastrzeżeń. W języku współczesnej propagandy nie było przecież żadnej wojny w Iraku. Obecnie mamy do czynienia z "interwencją", czy niemal "przyjacielską wizytą", a nie okupacją. Przynajmniej taki można wysunąć wniosek słuchając amerykańskich oficjeli wojskowych. Fakt obalenia reżimu Husajna nie oznacza, iż Irakijczycy entuzjastycznie przyjmują obecność amerykańskich i brytyjskich wojsk. Pod hasłami demokracji wprowadza się marionetkowy rząd, który w przyszłości zapewni zyski przede wszystkim amerykańskim korporacjom. Wywołuje to masowy sprzeciw ludności irackiej, jednak prezydent Bush nazwa kilkudziesięciotysięczne demonstracje "grupką protestujących". Wojna w Iraku pozwoliła administracji w Białym Domu odciągnąć uwagę opinii publicznej od sytuacji gospodarczej USA. Na plan dalszy odszedł również problem Afganistanu, w którym przywrócona została fundamentalistyczna milicja religijna, a sytuacja kobiet w wielu regionach jest gorsza niż za reżimu Talibów. Pomimo deklaracji o walce z terroryzmem, działania USA raczej przyczyniają się do jego nasilania. "Amerykański styl życia" pochłania wiele istnień na całym świecie. Nie są to wyłącznie ofiary wojen rozpętanych przez USA. Bieda i nierówności społeczne nie uznają granic i obejmują coraz większe obszary. Wzrasta przestępczość i bezrobocie. "Amerykański styl życia" ma się jednak dobrze, zapewne dzięki istniejącemu stanowi rzeczy. Wszystkie te problemy to doskonała pożywka dla propagandy organizacji terrorystycznych. Dzięki temu stale możemy słyszeć o kolejnych zamachach. Wielu ludzi w terroryzmie widzi bowiem najskuteczniejszą formę działania i oporu. USA wolą jednak zwalczać skutki niż przyczyny terroryzmu. Polski rząd pragnie za wszelką cenę przyłączyć się do działań USA. Mimo sprzeciwu blisko 70% obywateli polscy żołnierze uczestniczyli w wojnie w Iraku. Obecnie nie bacząc na koszty (blisko 30 mln dolarów) wysyłamy wojska do Iraku. Polska wielokrotnie w historii doświadczona przez rozbiory i okupacje, teraz sama będzie okupantem. Z państwa objętego kryzysem gospodarczym, dużym bezrobociem, borykającego się z narastającymi problemami społecznymi, mamy stać się "mocarstwem" odbudowującym Irak. Raczej należało by powiedzieć "eksploatującym" Irak. Nie
możemy się godzić na dalsze popieranie polityki rządu USA przez polskie
elity polityczne. Działania wojenne USA nie służą poprawie sytuacji na
świecie, ani w naszym kraju. Oświadczenie PKA z 30 maja 2003 r.
Panie i Panowie! Prezydent Kwaśniewski i Bush ogłaszają wielką kwestę, której celem jest zebranie 30 mln. dolarów na ekspedycję polskich żołnierzy do Iraku. To wyjątkowa okazja, aby nasze społeczeństwo mogło wesprzeć okupację tego egzotycznego kraju. Od 1968 roku nie mieliśmy takiej sposobności. Operacja naszych wojsk będzie przeżyciem niepowtarzalnym i zakończy się z pewnością sukcesem, bowiem przeprowadzą ją doświadczeni polscy generałowie, dobrze jeszcze pamiętający Praską Wiosnę, polskie tanki nad Wełtawą.... a już można było przypuszczać, że "to se ne wrati". W czasach globalizacji pojawiły się nowe możliwości i polskie wojska nie będą musiały stacjonować nad jakimś zatrutym mazutem czeskim kanałem. Rozległe lądy nad Tygrysem i Eufratem czekają na naszych bohaterów. Słońce, muzułmańskie dziewczęta i ropa naftowa. Czy trzeba czegoś więcej?! Jako naród raczej niezasobny w pieniądze znowu mamy okazję wesprzeć naszych bogatych przyjaciół z Ameryki. Pielęgniarki, nauczyciele, lekarze z pewnością zrozumieją, kiedy trzeba im będzie poczekać na swoje pensje. Sam Prezydent Bush zresztą pofatygował się do Polski, aby wspomóc naszą kwestę. Nie możemy go zawieść. Obywatelu! Polaku! - nie szczędź grosza na tę egzotyczną przygodę wojenną. Szczególnie apelujemy do młodzieży - i ty młody przyjacielu możesz w przyszłości wstąpić do armii, podróżować po nieznanych, egzotycznych, ekscytujących krajach, spotykać niezwykłych ludzi i ich zabijać. To naprawdę dużo lepsze od paint-balla. Tekst
ulotki rozdawanej w Poznaniu podczas happeningu
Akcja
Jedzenie Zamiast Bomb to ogólnoświatowa inicjatywa rozdawania bezpłatnych
wegetariańskich posiłków wszystkim potrzebującym. Pierwszą akcje zorganizowali
w 1980 roku amerykańscy aktywiści protestujący przeciwko zbrojeniom atomowym.
Oprócz wymiaru praktycznego jakim jest niesienie pomocy, akcja ma wymiar
symboliczny. Zwraca uwagę na problem głodu i niedożywienia, które ma miejsce
w każdym zakątku Ziemi, nawet w krajach najbogatszych. I nie jest to wynikiem
braku jedzenia, a raczej braku woli decydentów politycznych. Zasoby żywności
pozwalają na zaspokojenie potrzeb wszystkich mieszkańców naszego globu.
Jednak zamiast zaspokojenia tej podstawowej ludzkiej potrzeby - jaką jest
jedzenie - polityczne i ekonomiczne elity wolą zaspokajać swoją chciwość.
Na czym dziś można najlepiej zarobić jeśli nie na wojnie i związanych
z nią zbrojeniach. Statystycznie suma pieniędzy wydanych w ciągu tygodnia
na zbrojenia jest równa kosztowi wyżywienia głodujących ludzi na całym
świecie przez okres jednego roku. Polski rząd, przy poparciu prezydenta ochoczo zgodził się na udział naszych żołnierzy w wojnie w Iraku. Obecnie żegna kolejnych żołnierzy, którzy teraz mają wziąć udział w okupacji tego kraju. Olbrzymie koszty obu operacji, jak i brak poparcia społecznego nie mają w tym przypadku żadnego znaczenia. Bezrobocie raczej w Polsce nie spadnie kiedy "nasi chłopcy" będą wojować w Iraku, nie poprawi się też sytuacja w służbie zdrowia, spełniony zostanie jednak obowiązek lojalności wobec naszego nowego "sojusznika" - USA. I nawet jeśli nasz wspaniały "dobroczyńca" podzieli się wojennymi zdobyczami, dając skromny udział w rozkradanych bogactwach Iraku, bardzo wątpliwe by sytuacja ekonomiczna Polski uległa poprawie. W imię "wojny z terroryzmem" polityczni decydenci bardziej ochoczo przeznaczą pieniądze na zbrojenia niż na cele społeczne. To jednak pieśń przyszłości, póki co ponosimy olbrzymie koszty, a nasze żołądki mają się napełnić zapewnieniami o "zwiększeniu znaczenia Polski na międzynarodowej arenie". My nie chcemy aby pieniądze z płaconych przez nas podatków były przeznaczone na wojny i zbrojenia! Chcemy aby w Polsce wszyscy byli najedzeni! Organizując się oddolnie, staramy się zmieniać rzeczywistość, tworząc podstawy samorządnego społeczeństwa. W swoich działaniach jesteśmy otwarci na wszelką pomoc i współpracę. Właśnie dlatego odpowiedzieliśmy na propozycje współpracy ze strony holenderskich aktywistów z grupy "Jedzenie Zamiast Bomb". Chcąc jak najlepiej zapoznać się z sytuacją w naszym kraju Holendrzy postanowili odwiedzić kilka miast, w tym Poznań. "My wolontariusze "Food not Bombs"(Jedzenie zamiast Bomb) w Holandii chcemy wymienić doświadczenia i opinie na temat akcji F.n.B, z podobnymi grupami działającymi w Polsce. Celem tej wyprawy jest wzmocnienie naszych międzynarodowych kontaktów. Odwiedzimy Poznań, Wrocław, Gliwice i Białystok. W każdym mieście zatrzymamy się na 2-3 dni. Podczas pobytu w Polsce pomożemy w przygotowaniu akcji F.n.B i zorganizujemy spotkania informacyjne o F.n.B, podczas których pokażemy filmy o nas, będzie to też okazja do wymiany doświadczeń i wrażeń z tych akcji. W czasie takich spotkań mamy też nadzieję porozmawiać na temat problemu marnowania żywności, protestów przeciwko społeczeństwu konsumpcyjnemu i globalizacji." Jesteśmy pewni, że wizyta holenderskich aktywistów i związana z nią wymiana doświadczeń, pomoże nam w rozwinięciu działalności grupy "Jedzenie Zamiast Bomb" w Poznaniu. W erze globalizacji bieda nie uznaje granic, podobnie jak głupota i ignorancja polityków. Ktoś może powiedzieć, że jedna akcja nic nie zmieni. My uważamy jednak, iż warto działać, choćby na małą skalę, choćby lokalnie. Dlaczego? PONIEWAŻ
JEDZENIE JEST PRAWEM A NIE PRZYWILEJEM!
MIĘDZYNARODOWA TRASA HOLENDERSKIEGO "FOOD NOT BOMBS"
Polskie elity polityczne całkowicie uległe wobec dyktatu USA, poprzez swoją nieodpowiedzialną politykę, uwikłały nas wszystkich w wojnę, której nie chcieliśmy. Okazało się, że nie liczy się głos opinii publicznej, która w 70 % jest przeciwna wojnie; nie liczy się mandat organizacji międzynarodowych - zignorowano ONZ, która nie wyraziła zgody na interwencję zbrojną w Iraku; nie liczy się zdanie parlamentu; nie liczy się głos Papieża, któremu do tej pory politycy tak chętnie ślubowali swoje przywiązanie. Nie liczy się prawda, gdy korporacyjne i rządowe media, bombardowania miast nazywają "wyzwalaniem narodu", zabitych - "ofiarami pomyłek pilotów", agresora "zwolennikiem pokoju", a przeciwników wojny - "hipokrytami". Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że tak zwane "chirurgiczne uderzenia" w cele wojskowe to zwykła propagandowa fikcja. Każda wojna uderza głównie w ludność cywilną. W
dalszym ciągu żyjemy w świecie zinstytucjonalizowanej, państwowej przemocy.
Nadal Waszyngton i Moskwa decydują o wojnie i pokoju, o być, albo nie
być całych narodów, które jak Czeczeni, Kurdowie, Irakijczycy, Albańczycy,
Serbowie, Afgańczycy są przedmiotem politycznych targów. Nie liczy się
śmierć i cierpienie niewinnych ludzi. Wiadomym jest, że obecny prezydent USA wygrał wybory przy silnym wsparciu finansowym koncernów paliwowo-energetycznych; Irak posiada największe na świecie (po Arabii Saudyjskiej) złoża ropy naftowej, a zasoby USA błyskawicznie się kończą. Celem wojny w Iraku nie jest poprawienie losu Irakijczyków, lecz ekspansja i umocnienie hegemonii USA na Bliskim Wschodzie. To jest wojna o ropę i geopolityczną dominację. W Arabii Saudyjskiej panuje porównywalnie krwawa dyktatura, dysponująca największą wśród krajów arabskich ilością broni masowego rażenia, ale grzecznie (jak dotąd) otwiera kurki z ropą, dlatego nikt nie spieszy z dywanowymi nalotami w celu "umocnienia demokracji i uwolnienia cierpiącego narodu" Co do tego, że Saddam Husajn jest poważnym przestępcą, a jego reżim wyjątkowo brutalny i okrutny, nie ma wątpliwości. Jednak przed wojną w Zatoce w 1991 r. i nawet po niej USA i Wielka Brytania uważały jego okrucieństwa za nieznaczące w świetle wyższej "racji stanu". Jak widać, recesja gospodarcza łatwo wpływa na zmianę poglądów przywódców wielkich mocarstw. Wojna w Iraku tworzy niebezpieczny precedens - jeśli nie będzie na świecie wystarczająco silnego oporu wobec zakusów amerykańskiej administracji rządowej, to wojska USA będą mogły w każdej chwili zaatakować dowolny kraj. "Dowody" na jego "zbrodniczą" działalność zawsze się znajdą. Ktokolwiek jednak sądzi, że świat stanie się lepszy dzięki walczącemu o "wolność i demokrację" światowemu żandarmowi jest w głębokim błędzie. Krwawi dyktatorzy czy junty wojskowe wierne nowemu "wielkiemu bratu" mogą spać spokojnie. Nie spotka ich nawet "przykrość" w postaci symbolicznej rezolucji potępiającej ich zbrodnie na forum ONZ - USA pokazało w przeszłości, że potrafi takie inicjatywy skutecznie blokować. Po
kilkunastu dniach trwającej wojny widać wyraźnie, dlaczego USA, obok Chin
i Rosji nie ratyfikowały traktatu powstania Międzynarodowego Trybunału
Karnego, którego zadaniem jest karanie zbrodni wojennych. Nie chcemy mieć nic wspólnego ze zbrodniczą polityką prowadzoną dla finansowych korzyści amerykańskich elit. Dlatego wychodzimy na ulice, żeby powiedzieć: "Nie w naszym imieniu". Nie chcemy tej wojny, nie chcemy pieniędzy zarobionych na niej i nieszczęściu innych narodów. Dlatego żądamy wycofania polskich żołnierzy z Iraku i podjęcia aktywnych działań na rzecz zakończenia wojny. Nie chcemy aby w przyszłości wciągano nas w konflikty. Nie godzimy się, aby na terytorium Polski stacjonowały amerykańskie wojska, podobnie jak byliśmy przeciwni obecności wojsk sowieckich. Sprzeciwiamy się planom wydatkowania 8 miliardów dolarów na zbrojenia, kiedy w budżecie nie ma pieniędzy na opiekę zdrowotną i pomoc społeczną. Oświadczenie PKA z 12 kwietnia 2003 r.
G.W.Bush przypomniał sobie o Iraku i jego krwawym dyktatorze. Bush twierdzi, iż chce pozbyć się Husaina gdyż wspiera on terroryzm, jednak nawet CIA nie podziela opinii amerykańskiego prezydenta. Bush mówi zetem, że chodzi o rozbrojenie Iraku, ale przecież amerykańskie korporacje sprzedawały tam broń jeszcze po wojnie w Zatoce Perskiej. Jeśli więc USA boi się uzbrojonego Iraku, to dlaczego z nim handluje? Ludzie na całym świecie mają już serdecznie dość tej farsy. Wszyscy wiedzą, że już za chwilę USA w imię "walki z terroryzmem" zacznie mordować, a w imię pokoju i wolności zrzucać bomby. Polskim decydentom spieszno z popieraniem wojny, dlatego my mówimy wyraźnie: NIE W NASZYM IMIENIU! Polityka
Stanów Zjednoczonych opiera się na utrzymywaniu krwawych reżimów tak długo,
dopóki wspierają one interesy USA. Gdy Saddam Husain popełniał najgorsze
zbrodnie i stanowił prawdziwe zagrożenie, cieszył się poparciem Białego
Domu. W 1968r. został wyniesiony do władzy tylko dzięki poparciu amerykańskiego
kontrwywiadu. Po operacji "Pustynna Burza" w Iraku wybuchło
powstanie tamtejszej opozycji zainspirowane przez USA. Nagle okazało się,
że dla interesów krajów bogatej północy lepszy jest dyktator niż niezależny
Irak. Stany Zjednoczone spokojnie przyglądały się zatem jak Husain topi
powstanie w krwi. Dziś, gdy Irak leży w ruinach, jest kontrolowany i "rutynowo"
bombardowany, przygotowuje się z nim wojnę. Dlaczego? Ponieważ są tam
największe na świecie (po Arabii Saudyjskiej) złoża ropy naftowej (25%),
a zasoby USA (3%) błyskawicznie się kończą. Celem tej wojny nie jest poprawienie
losu Irakijczyków, lecz ekspansja i umocnienie hegemonii USA na Bliskim
Wschodzie. To jest wojna o ropę i geopolityczną dominację. W Arabii Saudyjskiej
panuje nieporównywalnie bardziej krwawy reżim, dysponujący największą
wśród krajów arabskich ilością broni masowego rażenia, ale grzecznie (jak
dotąd) otwiera kurki z ropą, dlatego nikt nie spieszy z dywanowymi nalotami
w celu "umocnienia demokracji i uwolnienia cierpiącego narodu".
Także arsenały Izraela pełne są dziś broni nuklearnej, nie jest to problemem
dla Georga W. Busha gdyż Izrael stanowi największą bazę wojskową USA na
Bliskim Wschodzie. Dlatego Izrael może spokojnie łamać (od 1947 roku!)
rezolucję ONZ - blokując powstanie Palestyny. Dla rządu USA nie stanowi
także problemu pertraktowanie z reżimem Korei Północnej, już dziś posiadającej
broń atomową. Warto pamiętać, że poprzedni inspektor ds. rozbrojenia Iraku,
Scott Ritter sam zrezygnował z pełnienia tej funkcji na znak protestu
przeciwko takiej polityce USA. Organizuje obecnie na amerykańskich uniwersytetach
wykłady o braku zagrożenia ze strony Iraku oraz aktywnie uczestniczy w
antywojennych manifestacjach. Amerykańscy urzędnicy nie ukrywają, że atak
na Irak nastąpi, niezależnie od wyniku inspekcji ONZ. Wtórują temu rządy
"największych sojuszników" deklarując swoje bezgraniczne oddanie
sprawom amerykańskim. Kwestia iracka stanowi kartę przetargową dla interesów
wielu państw, które w zamian za "przymknięcie oczu" oczekują
wzajemności. Rosjanie już zabiegają, by wszystkich walczących o niepodległość
Czeczenów wpisać na amerykańską listę "terrorystów". PRZECIWKO WOJNIE ! Tekst
ulotki Poznańskiej Koalicji Antywojennej kolportowanej
PROTEST
15 MARCA 2003
Pragniemy wyrazić nasz sprzeciw wobec poparcia udzielonego przez polski rząd władzom Stanów Zjednoczonych do prowadzenia zbrojnej interwencji w Iraku. Uważamy, że u progu XXI w. rozwiązywanie tego typu konfliktów powinno odbywać się jedynie na drodze pokojowej. Nic nie usprawiedliwia dodatkowej humanitarnej katastrofy milionów ludzi, którzy wystarczająco mocno cierpią już z powodu reżimu Saddama Husajna i ekonomicznych sankcji. Żądamy wycofania polskich żołnierzy z Iraku i podjęcia aktywnych działań na rzecz zakończenia wojny. Tekst protestu PKA, pod którym zbierano podpisy
AKCJA
ZBIERANIA PODPISÓW POD PROTESTEM
01.04.2003 r. Wybuchła
wojna, której za wszelką cenę chcieliśmy zapobiec. Wojna niesprawiedliwa;
wywołana cynicznie i z premedytacją. Polskie
organizacje społeczne od wielu tygodni protestują przeciwko tej wojnie
i przeciwko udziałowi w niej wojsk polskich. W swoich protestach wyrażamy
poglądy przytłaczającej większości Polaków, których 70% jest przeciwna
agresji na Irak. Społeczeństwo polskie opowiada się za pokojem, czego
dało wyraz uczestnicząc w licznych demonstracjach. Prezydent
Aleksander Kwaśniewski i premier Leszek Miller agresywnie wspierając interesy
USA i wysyłając polskich żołnierzy do Iraku nie reprezentują polskich
obywateli. Bez moralnego mandatu do występowania w imieniu kraju, podejmując
decyzje bez zgody polskiego społeczeństwa, postawili się poza porządkiem
demokratycznym. Użycie siły militarnej wbrew woli obywateli, wbrew wszelkim
prawom, również prawu międzynarodowemu, jest zbrodnią. Antydemokratyczną
i antyspołeczną postawę polskiego rządu potwierdzają wydarzenia ostatnich
tygodni. Używanie przemocy wobec własnych obywateli stało się głównym
argumentem tego rządu. Jaskrawym przejawem tej polityki jest brutalne
rozpędzenie pokojowej demonstracji antywojennej w dniu 20 marca w Warszawie. Zwracając
się bezpośrednio do społeczeństw europejskich chcielibyśmy zapewnić, iż
wbrew polityce polskiego rządu, większość Polaków łączy się w staraniach
o zachowanie pokoju. Nasz ruch żąda wycofania polskich żołnierzy z Iraku.
Nie godzimy się by na terytorium Polski stacjonowały amerykańskie wojska,
podobnie jak byliśmy przeciwni obecności wojsk sowieckich. Sprzeciwiamy
się planom wydatkowania 8 miliardów dolarów na zakup - przede wszystkim
amerykańskiego - sprzętu wojskowego, podczas gdy w budżecie brakuje pieniędzy
na opiekę zdrowotną i pomoc społeczną, a bezrobocie sięga blisko 20%. Zwracając
się bezpośrednio do społeczeństw europejskich łączymy się z nimi w walce
o pokój. Mamy nadzieję, że powszechny sprzeciw wobec wojny będzie kontynuowany,
zgodnie z wolą wszystkich wolnych narodów świata. Poznańska Koalicja Antywojenna www.antywojenna.prv.pl, Krakowska Koalicja Antywojenna www.kka.w.pl, Wrocławska Koalicja Antywojenna www.wojna-stop.prv.pl, Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych "Ulica", International Fluxus Art Group "Double Travel", Redakcja pisma "Ulicy Wszystkich Świętych" , Sekcja polska Central European Press Corporation of REGIOPOLIS, Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu - Instytut Badań Stalinizmu i Patologii Władzy, Inicjatywa Pracownicza - Piła , Stowarzyszenie "Obywatel", Redakcja dwumiesięcznika "Obywatel", Harcerski Ruch Ochrony Środowiska im. św. Franciszka z Asyżu , ATTAC Poland , Grupa Artystyczna "Białe Gawrony", Nurt Lewicy Rewolucyjnej, Redakcja Pisma "Versus", Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalno-Wolnościowe "KRZYK", Portal internetowy http://www.evot.org , Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny - Warszawa, Grupa "Pro Life", Nieformalna Grupa DURGA - Wrocław , Grupa Wrocławska "Społeczeństwo Aktywne" , Pacyfistyczna Komenda Uzupelnień, Redakcja pisma "Robotnik Śląski".
LIST
OTWARTY POLSKICH ZIELONYCH Szanowny
Panie Prezydencie, My,
Zieloni z różnych stron Polski i z różnych środowisk, protestujemy przeciwko
włączeniu naszego kraju do grupy państw, które dokonały napaści na Irak. Rządzący
w Iraku reżim Saddama Husajna jest zbrodniczy; potępiamy łamanie przez
niego praw człowieka i innych praw międzynarodowych. W naszym przekonaniu
rozpoczęta wojna nie stanowi jednak sposobu rozwiązania tych problemów,
a u jej podstaw leży przede wszystkim próba zabezpieczenia partykularnych
interesów państw - agresorów. Uważamy że narodowi irackiemu można pomóc
tylko poprzez rozwiązanie polityczne, a nie wojnę. Uczestnictwo
Polski w tej wojnie narusza podstawowe zasady prawa międzynarodowego,
polskiej konstytucji, praw człowieka oraz zasady zrównoważonego rozwoju. Jako
osoby, którym szczególnie bliska jest troska o losy planety Ziemia, wyrażamy
nasz stanowczy sprzeciw wobec wciągnięcia naszego kraju w wojnę, która
grozi katastrofą ludzkości oraz już obecnie rodzi wielkie cierpienia i
zniszczenia środowiska. Jako
Polacy wyrażamy olbrzymi żal, że nasz naród, który tak boleśnie został
doświadczony przez agresję ze strony sąsiadów i okrucieństwa ostatniej
wojny, dzisiaj staje się w oczach świata najeźdźcą. Zbyt dobrze pamiętamy
slogany o czołgach niosących wolność i demokrację, by uwierzyć zapewnieniom
ideologów antyirackiej koalicji. Jako
obywatele Rzeczypospolitej wyrażamy oburzenie z powodu pogwałcenia naszych
elementarnych praw konstytucyjnych. Polska jest jedynym krajem, spośród
biorących udział w agresji na Irak, w którym parlament nie miał możliwości
wypowiedzenia się w sprawie wysłania żołnierzy na wojnę. Decyzja o zaangażowaniu
Polski w tę wojnę została podjęta z pogwałceniem art. 26 Konstytucji RP,
który wyklucza udział polskich Sił Zbrojnychw agresji na inne państwa.
Decyzja ta została podjęta pomimo sprzeciwu większości społeczeństwa. Jako
Europejczycy protestujemy przeciwko przyjęciu przez rząd polski postawy
niezgodnej z rezolucją Parlamentu Europejskiego z 30 stycznia 2003 r.,
w której przedstawiciele społeczeństw europejskich wyrazili sprzeciw wobec
podjęcia w Iraku działań militarnych bez usankcjonowania ich przez Radę
Bezpieczeństwa ONZ. Jako
istoty ludzkie wyrażamy sprzeciw wobec jednostronnej decyzji o rozpoczęciu
działań zbrojnych w Iraku, której efektem będzie cierpienie tysięcy ludzi
- kobiet i dzieci, ale także żołnierzy obu stron. Tej
wojnie można było zapobiec. W tę wojnę można było nie wciągać naszego
kraju. Nie bacząc na prawo i zdanie ludzi, w imieniu których sprawujecie
rządy, zadecydowaliście Panowie "przez działanie lub przez zaniechanie"
inaczej. Podjętych przez Panów decyzji z pewnością nie zapomnimy. Wiemy, że nie ma drogi do pokoju, że to pokój jest drogą. Dlatego żądamy wycofania polskich żołnierzy z Iraku i podjęcia aktywnych działań dyplomatycznych na rzecz wstrzymania działań wojennych.
LIST OTWARTY ZWIĄZKU NAUCZYCIELSTWA POLSKIEGO
Społeczeństwo polskie, tak tragicznie doświadczone w latach II wojny światowej, ma nie tylko prawo ale i obowiązek zaprotestować przeciw wojnie jako metodzie rozstrzygania konfliktów i roszczeń. Jesteśmy przeciwni udziałowi polskich sił zbrojnych w wojnie w Iraku, która służy realizacji celów amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie. Wojna jest zawsze złem. Jej ofiarami są zawsze niewinni ludzie, jej owocami spustoszenie materialne i moralne. Wojna nie może być sposobem na szerzenie demokracji, bo ta forma rządów powinna wynikać ze świadomego wyboru większości społeczeństwa, a nie być narzucona z zewnątrz. Nasz protest przeciwko wojnie nie oznacza akceptacji dla reżimu Saddama Husajna. Jesteśmy przeciwni wszelkim dyktatorskim rządom, potępiamy łamanie praw człowieka, represje wobec politycznych przeciwników, eksterminację mniejszości narodowych. Uważamy jednak, że wiodący głos w regulowaniu stosunków między państwami powinny mieć powołane do tego organizacje międzynarodowe, przede wszystkim Organizacja Narodów Zjednoczonych, że powinny zostać wykorzystane wszystkie inne metody i środki politycznego nacisku w celu zmuszenia dyktatorów do respektowania podstawowych standardów prawa międzynarodowego oraz realizowania decyzji, m.in. w zakresie rozbrojenia. Związek Nauczycielstwa Polskiego łączy się w antywojennym proteście z naszymi kolegami związkowcami w Polsce i w różnych krajach świata.
LIST
OTWARTY DO WŁADZ RP
z dnia 3 marca 2003 roku podpisany przez 235 pedagogów i studentów Poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych: "Jesteśmy
przeciwko wojnie z Irakiem i jakiemukolwiek udziałowi Polski w tej zbrojnej
akcji. Uważamy, że konflikt z Irakiem bez względu na to, jakie są jego podłoża, może i musi być rozstrzygnięty w sposób pokojowy, zgodnie z przyjętymi procedurami określonymi przez Organizację Narodów Zjednoczonych." |
|
tgtgtttttttttttttttzzttt| główna | zapowiedzi | linki | historia | relacje | kontakt | poradnik - pobór stop | |
|